Homeland S02

Gallery

Homeland jest modelowym przykładem jak kilka nietrafionych pomysłów scenarzystów i stracenie rozpędu w połowie sezonu może wpłynąć na odbiór całości. Obiektywnie patrząc było bardzo dobrze – 8 odcinków powyżej i 4 poniżej średniej sezonu. Niestety te słabsze były emitowane w takim miejscu, że zapomniało się o tych lepszych i to one wpłynęły na całosezonowe wrażenie. Nawet w pewnym momencie miałem kryzys i myślałem, że po tym sezonie zakończę moją przygodę z tym serialem, na szczęście ochłonąłem, przemyślałem wszystko i doszedłem do wniosku, że teraz może być tylko lepiej i w przyszłym roku serial z okolic 10 miejsca rankingu podsumowującego sezon wyląduje bliżej pierwszej piątki tam gdzie jego miejsce.

„It fucked me up…being wrong about Brody. It fucked me up.”

Recepta jest prosta, należy wrócić do tego co jest dobre i stanowiło o sile tej produkcji w pierwszej serii. Chodzi o niejednoznaczności i niedomówienia. Więcej zabawy z widzami, możliwości snucia pokręconych teorii i momentów trzymających w napięciu. Mniej za to melodramatu. Tego nie chcę oglądać. Na początku relację Carrie/Brody były emocjonujące, czekałem co się stanie, w jakim kierunku wyewoluuje ich znajomość, ale w tej serii miałem dość tej dwójki. Paradoksalnie jedne z najlepszych momentów zeszłego sezonu teraz były najnudniejsze i aż chciało się przewijać do przodu sceny z ich udziałem. Nudna okazała się też kampania polityczna Nicka i kolejna fala problemów u Brodych. Zaczynając oglądać Homeland pisałem się zupełnie na co innego czyli walkę z terroryzmem, skrupulatna pracę agentów, zwroty akcji czy mroczną stronę agencji. I to dostałem, ale między tymi scenami jest sporo zapychaczy, które frustrują. Część winy leży w prowadzących serial, bo zbytnio starali się z niego zrobić obyczajówkę i o tym jak przeszłość żołnierza wpływa na życie rodzinne, jak wojna zmienia człowieka i do czego może doprowadzić zobowiązanie. Założenie dobre, wykonanie średnie. Irytują też wątki prowadzące donikąd co jest wynikiem złego planowania. Już po pierwszym sezonie w wywiadach mówili, że długo nie wiedzieli czy uśmiercą Nicka. Teraz wyszło na jaw, że wprowadzili jeden bardzo nudny wątek, który miał się skończyć zupełnie inaczej, ale zmieniono plany. Panowie, nie tak się robi serial. Pierw skrupulatne planowanie, rozpiska punktów kulminacyjnych, potrójne sprawdzenie czy wszystko się zgadza, a dopiero potem pisanie scenariuszy do odcinków i wyjście na plan. Liczę, że w końcu wnioski zostaną wyciągnięte. Można też liczyć, że w przyszłym roku będzie mniej wątków rodzinnych bo twórcy amerykańskiego Homeland robią serial o żołnierzu, który powrócił z wojny. Liczę też, że zostanie poprawione prowadzenie bohaterów. Carrie to postać, która o wiele lepiej wypadła rok temu. Była tajemniczą agentką z tajemniczą chorobą i dążącą do celu czyli ochrony amerykańskiego narodu. W tym roku była szaloną agentką z obsesją. Jest to kolejna rzecz do poprawy bo nie wiem czy zniosę kolejny rok patrzenia na wyłupiaste oczy Claire Danes nawet jeśli zostaną tak fenomenalnie zagrane jak przez te dwa sezony. Poprawie musi też ulec logika i większe przywiązanie do detali. Niektóre zagrywki były żenująca naiwne i raziły swoimi uproszczeniami. To są główne grzechy, które muszą zostać naprawione. Howard Gordon i Alex Gansa mają jakieś pół roku żeby wyciągnąć wnioski z krytyki tego sezonu i poprawić swoje błędy. Jeśli to się nie stanie Homeland będzie serialem o największym zmarnowany potencjale w ciągu ostatnich kilu lat.

Homeland.S02E02.720p.HDTV.x264-EVOLVE.mkv_snapshot_21.03_[2012.10.10_16.11.13]

Byłoby szkoda jeśli by do tego doszło bo postacie mimo, że zdarzały się się momenty mocno irytować i były słabo rozpisane wciąż stanową o sile tego serialu. To jak są ze sobą powiązane, jak każdy oddziałuje na życie innych i jakie niesie to za sobą konsekwencje jest jednym z najlepszych elementów produkcji. I tutaj zostało to jeszcze lepiej pokazane, akcja niesie za sobą kontrreakcję. Działania Abu Nazira są wynikiem aktu CIA, Brody został stworzony przez Nazira i zmienił Carrie, ona jest w centrum wszystkiego, to łącznik między tymi dobrymi, a złymi. Widzi wzory, których inni nie dostrzegają, jest kluczowym elementem układanki co jest szczególnie widoczne w przedostatnim odcinku gdzie ma miejsce jeden z punktów zwrotnych serialu. Wszyscy ci bohaterowie są perfekcyjnie zagrani, szczególnie główna dwójka co udowodnili w tym roku zgarniając dublet za najlepsze role w serialu dramatycznym podczas rozdania Emmy. Równie ciekawie co rok temu oglądało się Brodyego. Tym razem nie było niepewności czy jest terrorystą, ale czy przekroczy linię. czy będzie mógł sobie spojrzeć w oczy i czy jego praca dla terrorystów go zmieni. Niestety dobrze zapowiadający się pomysł, który został zaakcentowany w finale S01 „“Why kill a man when you can kill an idea?” został porzucony i zamiast wyrafinowanych posunięć i niszczenie systemu od środka był motyw kolejnego zamachu. Reszta aktorów nie odstaje, nawet dzieci grają poprawnie. W tym sezonie było więcej Waldena i ciekawych relacji między nim, a Brodym. Jeden myśli że są najlepszymi przyjaciółmi, a drugi chcę śmierci kolegi. Szkoda, że nie było więcej scen między tą dwójką. Cieszy też pojawienie się zupełnie nowej postaci – Petera Quinna, nowego agenta CIA, który ma prowadzić tajną obserwacje i co oczywiste skrywa własną tajemnicę. Gdyby tylko on dostawał więcej scen, a nie Mike byłoby o wiele lepiej…

„I’m more alone than I was in the bottom of that hole in Iraq.”

Jeśli chodzi o główny wątek wciąż była to walka z terroryzmem. Początkowo został on mocna zaakcentowany jednak później jakby o tym zapomniano i był on tłem. W pilocie serii okazało się, że Izrael zaatakował placówki nuklearne Iranu, a USA jest na progu wojny z nimi. Zapowiadało się doskonałe political fiction z nawiązaniem do współczesnej sytuacji geopolitycznej. Zapowiadało się, bo te akcje, które tak mną wstrząsały na początku nie miały żadnych konsekwencji w dalszej części. Wrócił Abu Nazir i to na nim koncentrowała się historia tego sezonu. Przez pierwsze sześć odcinków było szaleńcze tempo, zwrot akcji za zwrotem, a już 4 odcinek mógł wyglądać jak finał tej serii. Dostaliśmy też trochę akcji, strzelania, dalsze szukanie kreta, radzenie sobie z konsekwencjami minionych wydarzeń. Było dobrze do pewnego momentu gdy środek ciężkości serialu przesunął się w stronę nieszczęsnych relacji Carrie/Brody, po czym zrobiło się monotonnie i naiwnie.

Homeland.S02E05.720p.HDTV.x264-EVOLVE.mkv_snapshot_45.22_[2012.10.29_23.28.53]

Wymowa serialu jest jasna – terroryzm jest wciąż aktualny. Mimo ciągłej walki i chwilowych zwycięstw w każdej chwili można otrzymać cios. Starano się też zgłębić sposób myślenia Abu Nazira i pokazać jak cienka jest granica między terrorystą, a patriotą. Czy raczej jak błędnie można sobie wyobrażać walkę o dobro ojczyznę. Znowu ukazano, że tym złym może być ten kto działa z dobrych pobudek, a niewinni giną zarówno z rąk Al – Kaidy jak i rządu USA.

Ważnym aspektem tego sezonu była miłość. Niszcząca, przysparzająca cierpień, ale też dająca wytchnienie i poczucie ukojenia. Nie tylko ta namiętna, ale też rodzicielska. Miłość z której wynikają konsekwencję, negatywne i pozytywne. Miłość wbrew logice. Miłość służąca celu oraz ta która jest wynikiem zrozumienia i głębokiego uczucia. Szczeniacka i dojrzała. Nowa i wypalona. Odnowiona i porzucona. Do pracy i drugiego człowieka. Do prawdy i pełna kłamstwa. Można by jeszcze kilka rodzajów wymienić, ale te kilka przykładów obrazuje sezon. To waśnie ta namiętność  była siła napędową tej serii. Czasem to irytowało, brakowało chłodnej logi zamiast emocjonalnego zachowania, ale były też momenty gdzie można się było wzruszyć.

Homeland.S02E12.720p.HDTV.x264-IMMERSE.mkv_snapshot_00.51.24_[2012.12.17_23.30.24]

Ostatecznie mimo całkiem sporego narzekania ten sezon nie był fatalny. Ewidentnie był pisany pod aktorów by znowu mogli błyszczeć w rolach za które zdobyli uznanie widzów i krytyków. Ucierpiała przez to historia, szczególnie w drugiej części sezonu jednak finał wynagradza chwilę zwątpienia. Myślę, że warto będzie sprawdzić kolejny sezon bo potencjał w historii wciąż jest ogromny. Sama ocenę będzie zaniżona bo od tego serialu oczekuje więcej i ten sezon oceniam w świetle poprzedniego. Inaczej się nie da, za bardzo rozbudzone zostały apetyt na niesamowitą historię, a uraczono nas zaledwie dobrym daniem.

OCENA 4-/5