Serialowe podsumowanie tygodnia [15.10.2012 – 21.10.2012]

Arrow 1×2 Honor Thy Father

Znowu jest dobrze, brakowało trochę tej świeżości z pierwszego odcinka, ale wciąż chcę oglądać dalej. Na początku myślałem, że niechęć Olivera do przejęcia firmy to tylko jego gra, ale jednak nie to wyspa go tak zmieniła. Jego wewnętrzny konflikt nawet jest ciekawy, ale dość średnio został pokazany. Za bardzo nie widać, żeby się on z czymś zmagał więc niech lepiej już kontynuuje swoją krucjatę bo to akurat mu wychodzi.Było  dużo akcji i wszystko to odpowiednio widowiskowe. Ten serial powinien być raczej sparowany z Nikitą, a nie Supernatural.

Oczywiście nie mogło zabraknąć w odcinku kilku zaskakujących momentów -okazało się, że Ollie na wyspie nie był wcale sam i ktoś nauczył go posługiwania się łukiem. Oby w przyszłości było więcej scen z jego originu. Inny moment to tajemniczy symbol – co to jest? Czyżby zapowiedź jakieś organizacji rządzącej Starling City?

Kellu Hu jako China White wyszła intrygująca i liczę na jej szybko powrót. Inne komiksowe nawiązanie do nazwiska oskarżycielki – Nocenti czyli tak jak obecna scenarzystka Green Arrowa.

OCENA 4/5

Dexter 7×3 Buck the System

Zadziwiające, ale Dexter znowu mi się podobał w tym sezonie. Może to nie poziom starych sezonów, ale jest bardzo dobrze. Źli są ciekawi, wątki innych postaci marginalne, a nowe postacie intrygujące. I na szczęście pozbyto się Luisa. Nie rozumiem narzekania, że to koniec tej ciekawej postaci. Ja tam w nim nic interesującego nie widziałem, a jego wątek nigdzie nie zmierzał. Uprzykrzał tylko życie Dexterowi, a teraz zrobiono miejsce na więcej relacji dla niego i siostry. W tym odcinku udało się jej go zrozumieć, ale do akceptacji jeszcze daleko Ciekawe tylko czy przyzwoli mu na zabicie mordercy.

Yvonne w końcu się pojawiła! I jak zwykle jej postać jest magnetyzująca szczególnie dla męskiego oka. Uwielbiam ją oglądać i jej wątek mógłby być długi i zostać na następny sezon. Obawiam się tylko, że prędzej czy później skończy na stole. Bo jakoś nie chcę mi się wierzyć że jednak nic nie miała wspólnego z tymi morderstwami. Chyba, że to Debra ją zabije mimo jej niewinności. W każdym bądź razie jej postać może sporo namieszać.

Ukraińcy wpadli na trop Dextera. Dobrze! Do tego jest jeszcze jakiś motyw z szmuglowaniem heroiny. Ciekawe kiedy będą się starali go pozbyć, a może Issac będzie nim zaintrygowany? No na pewno nie pójdą od razu do niego z zamiarem zabicia.

Dexter zabijający na poczcie i Masukę cudowny!

OCENA 4/5

Elementary 1×1 Pilot

Średni start nowego serialu z Sherlockem Holmesem. Brakuje mu jaj, własnej osobowości, czegoś dzięki czemu wybijałby się ponad inne produkcję tego typu. Ot kolejna opowiastka o niezwykle inteligenty indywiduum, które rozwiązuje zagadki kryminalne i nazywa się jak dobrze znany detektyw. Za grosz tutaj oryginalności, a flashbacki które niby pokazują tok myślenia dość średnie. Dobrze za to, że morderstwo jest dobrze wymyślone, a samo rozumowanie Sherlocka dość racjonalnie wytłumaczone. Jonny Lee Miller daje radę, ale do Benedicta Cumberbatcha mu daleka. W ogóle te dwa seriale dzielą lata świetlne.

Podobała mi się jednak Joan Watson. Może nie dlatego, że bohaterka jest szalenie interesująca, wręcz przeciwnie – Watson w wersji kobiecej jest nudny. Trochę miałki. Jednak, że gra ją Lucy Liu to mi wystarczy żeby przykuć mnie do ekranu i dlatego zobaczę jeszcze parę odcinków. Mam tylko nadzieje, że pojawi się jakaś chemia między dwójką głównych bohaterów bo na razie jej brakuje, a żarty między nimi są wymuszone.

O postaciach drugoplanowych nie ma co pisać – są ale nie są ciekawe. Tło dla bohaterów. Kolejny minus. Brakuje mi też jakieś większej intrygi, zero wątku przewodniego, nawet delikatnie nakreślonego. Toż to w dzisiejszych czasach niedopuszczalne. Dobrze, że przynajmniej jest trochę mowa o przeszłości bohaterów i pewnie to będzie eksplorowane. Ja czekam na pojawienie się ojca i byłej (Irene Adler?) Sherlocka. No i Moriatego on się pojawić musi.

OCENA 3-/5

Homeland 2×3 State of Independence

Odcinek trochę spokojniejszy, nastawiony na bohaterów i ich przeżycia. Akcji jako takiej mało, fabuły zbynio do przodu też nie posunął. Nie znaczy to jednak że był zły. Głównych bohaterów dalej ogląda się wspaniale i znowu, jak co tydzień udowadniają czemu zasłużyli na Emmy. Uwielbiam oglądać Clare Danes, równie dobrze mogłaby robić zakupy przez cały odcinek, a i tak pewnie byłbym pod wrażeniem. Tutaj mieliśmy jej kolejne załamanie, zwątpienie, zlekceważenie przez CIA, nieudaną próbę samobójczą i w końcu dowiedzenie się prawdy. Fenomenalnie to pokazano.

U Brodyego działo się więcej. Zamiast wygłosić przemówienie na zbiórce udał się ratować krawca i oczywiście nie poszło jak z płatka. Była scena napięcia podczas zmieniania opony oraz pościg w lesie. Niestety znowu mamy dziwny przypadek i krawiec zostaje ranny. Jednak już skręcenie karku przez Nicka nie było przypadkowe – drastyczny moment. I to wszystko przez żonkę. która o dziwo nie denerwowała w tym odcinku. Przemówienie całkiem nieźle wyszło, a potem ta kłótnia z Nickem. Ciekawe jak ta dwójka skończy.

Niestety nie powstrzymałem się na końcu i obejrzałem zwiastun następnego odcinka. Będzie się działo! Zapowiada się, że Carrie znowu będzie śledziła Brodyego tym razem z namaszczeniem Davida. I ponownie ta dwójka zbliży się do siebie. Dobrze!

OCENA 4+/5

Last Resort 1×3 Eight Bells

Powrót na łódź podwodną jak najbardziej udany. Klimatyczne sceny z przedzieraniem się przez blokadę, a potem z powrotem bez pomocy Perseusza. Właśnie dla takich momentów czekałem na ten serial. Mam jednak małe zastrzeżenia – głupi błąd z opuszczeniem latarki strasznie naciągany. Nie wierzę, że coś takiego mogłoby się zdarzyć pod takim kapitanem. Bez sensu też było to jak ta francuska przeprowadziła okręt przez kanion. Oczywiście scena fajna, ale skąd ona miała te umiejętności nie wiadomo.

Wątek z wyspowym watażką też jest słaby. Scenarzyści rozpętali wojnę atomową z Pakistanem, a teraz zajmują się takimi przyziemnymi sprawami. Bez sensu. Stawka powinna rosnąć, a nie maleć z biegiem czasu. Jednak mimo wszystko było kilka niezłych momentów – śmierć chłopca, niedomówienie z Cortez i w końcu zabicie Reda. Serial ma mocne sceny i nie idzie na kompromisy. Ciekawe jakby coś takiego wyglądało w kablówce.

Tani i nasz dzielny żołnierz z SEALs zbliżają się do siebie. Co za zaskoczenie. Nie mam pojęcia dokąd ten wątek prowadzi, nie jest jakoś bardzo wciągający, ale dlatego że lubię Dichen Lachman z Dollhouse to mi on nie przeszkadza.

W Waszyngtonie dalej mało się dzieje. Admirał chcę by Kylie drążyła temat dalej, ona to robi, ale jej działania są podkopywane przez własnego ojca. Czyżby tatkowi zależało na wybuchu wojny? Pewnie tak w końcu to bardzo dobry sposób na wzbogacenie się. Podobają mi się też serwisy informacyjny, które pokazują co się dzieje na świecie. Wolałbym jednak żeby pokazali prezydenta.

OCENA 4-/5

Merlin 5×3 The Death Song of Uther Pendragon

Dobry odcinek. Plus oczywiście za powrót Uthera, dobrze go była znowu zobaczyć mimo, że jeszcze nie minęło tak dużo czasu od jego odejścia. Jak zwykle sprawił kłopoty i doszło do problemów między pokoleniami. Ojciec ma te same zarzuty do syna co kiedyś, a on zaczyna wątpić w swoje postępowanie. Podobało mi się jak pokazali jego zwątpienie. Końcówka zaskakująca – Uther dowiedział się, że Merlin włada magią, ale niestety nie powiadomił o tym syna. Szkoda.

Motyw z nawiedzonym zamkiem solidnie wykonany. Szczególnie dobrze wizualnie wyszła scena z spadającym żyrandolem w komnacie i maltretowanie Gwen. Szkoda, że Uther nie zrobił jej więcej szkody.

Podobało mi się, ze w końcu było dużo śmiesznych scen Artur/Merlin. Najlepiej wyszło jak Artur bił przez cały odcinek Merlina, a na końcu jak to Merlin przyjacielsko klepnął go rękawicą xD Scena z piciem eliksiru tez cudowna.

OCENA 4/5

Nashville 1×1 Pilot

Smash się może schować z swoją nawiną fabułą oraz płytkimi i przerysowanymi postaciami bo Nashville pokazał jak robić serial muzyczny. No może nie muzyczny bo kategoryzowanie tej produkcji jest dla niej krzywdzące. Wątek muzyczny jest tu tylko tłem, idealnym dopełnieniem opowiadanej historii i perfekcyjnie zgrywa się z klimatem tego miasta oraz bohaterami. Mamy tu też wątek polityczny, konflikt z wytwórnią, dramat rodzinny, starcie młodości z doświadczeniem, powstanie nowych talentów czy zagmatwane relacje interpersonalne. Jest sporo wątków i scenarzyści mają z czego wybierać i co eksponować w poszczególnych epizodach. Ja na pewno się nie będą nudził bo każdy z nich prezentuje się równie wciągając.

Fabułę oczywiście dopełniają bohaterowie. Ryana czyli dawna gwiazda country jest urocza. W końcu to Connie Britton, którą uwielbiam z Friday Night Lights. To głównie dla niej oglądam ten serial. Ma ciekawe relację z ojcem, siostrą, wytwórnią, mężem, przyjacielem i producentem. Jest też młoda która chcę zdobyć sławę. Roznegliżowana na scenie i przez seks zyskująca wpływy do tego arogancka gwiazdeczka. Jednak coś w niej jest co intryguje – na muzyce się zna, ale śpiewa chłam. Do tego jeszcze trudne relację z matką. Może i standardowe historyjka, ale robi się ciekawie. Sceny w kawiarni z młodymi aktorami albo te z ojcem Ryany też ciekawe. Bardzo mi się podoba ten mini świat, który został stworzony na potrzeby tej produkcji i z chęcią zobaczę jak się będzie rozwiał dalej.

OCENA 4+/5

Nikita 3×1 3.0

Nowy sezon, nowa Sekcja, dalej stara i dobra Nikita. Może i premiera nie była tak udana jak przed rokiem to ja i tak bawiłem się świetnie. Dużo akcji, ciekawy wątek fabularny i bohaterowie, których dawno się polubiło. Tyle mi starczy. Nie wymagam wiele od tego serialu i dzięki temu jest jednym z moich ulubionych. Oby tak dalej!

Ryan jako szef Sekcji średnio daje sobie radę, ale się wyrobi. Świetna była uwaga Birhoffa o rządzeniu podczas tajnych operacji. I na koniec ta rozmowa z panią prezydent. Może i specjalnie nie zaskoczyła, ale dobrze, że wisi topór nad Sekcją i jeśli coś się nie uda to będzie po nich. Oczywiście wszystko będzie można odkręcić, ale czeka na kolejne zaskakujące momenty bo tych w tym serialu nie brakuje. Jest w końcu jeszcze Amanda, która pewnie buduje własną Sekcję. Sezon zapowiada się interesująco.

Alex czy raczej Alexandra Udinow jak zwykle cudowna. Uwielbiam ją i ciesze się, że jej przykrywą jest teraz jej prawdziwe życie. Świetna scena na posterunku policji, ale jeszcze lepsza podczas odbijania Michaela jak wzięła udział w akcji. Taką Alex to ja lubię.

Zaręczyny niepotrzebne. Na początku w ogóle niepotrzebny dla mnie wątek, potem stał się jeszcze gorszy gdy pierścionek został zabrany przez oficera policji. Jednak jedna scena ratuje cały wątek – jak Michael mówi Nikki, że ma dać glocka bo on chcę wrócić po pierścionek zaręczynowy.

Birkhoff dalej szuka swojego miejsca w nowej Sekcji. Motyw z hakowaniem CIA świetny albo jak skakał po stanowiskach i robił wszystko by pomóc Nikicie. Uwielbiam go. Ciekawe też co się stało między nim, a Sonią.

OCENA 4-/5

Person of Interest 2×3 Masquerade

Solidny odcinek na poziomie pierwszego sezonu. Ogląda się go dobrze, bawi, ale za jakiś czas nic się z niego nie będzie pamiętało. Taka już natura Person of Interest. Wątek rozpieszczonej córki dyplomaty był już nie raz. Tak samo jak zdobywanie sympatii przez ochroniarza. Jednak mimo wszystko dobrze się to oglądało bo dużo komediowych momentów było jak np. kradzież portfeli czy zakupy. John jak zwykle mistrzowski. Nie rozumiem tylko czemu aż tak bardzo chcieli jej śmierci. Przecież jakby pożyła wiele by się nie stało, wystarczyło tylko ukraść telefon co by było o wiele prostsze.

Wątek Fincha ciekawy. Dobrze, że jego postać nie powróciła do stanu sprzed finału S01, a przeżywa wydarzenia. Dobra scena jak wyszedł na zewnątrz i jak pokazano jego zagubienie. Jednak mimo wszystko wziął się w garść i zaczął poszukiwania Root. Oby ją znaleźli jak najszybciej bo Amy Acker uwielbiam, a Root to najciekawsza postać powracająca.

Gdzieś w tle jescze ponownie pojawiła się była partnerka Reesa. Jak się okazuje wykorzystuje Snowa. I jest zainteresowana śmiercią Corwin. Do tego jeszcze to wszystko jest połączone z rządowym wątkiem. Ciekawe co takiego Corwin miała wszczepione w skórę i jakie dane to zawiera. Bez sensu tylko, że Carter o niczym nie informuje Johna.

OCENA 4-/5

Revenge 2×3 Confidence

Dopiero trzeci odcinek, a ja już się pogubiłem. Czemu nikt nie chcę się postawić Victorii? Co zyska opowiadając swoją historię? Co zrobią szefowie siwego? I czy na pewno byli to jego pracodawcy? A jeśli tak to czemu matka Emily była z nim? Mam mętlik w głowie, ale całkiem przyjemny. Uwielbiam ten serial za to, że zarzuca nas faktami i intrygami i nie wiadomo co o tym myśleć bo tego tyle jest.

Flashbacki Ems przyjemne. Trochę o Aidanie, trochę akcji, był też Takeda. Ciekawe czy będą jeszcze razem współpracowali czy raczej będą sobie świnie podkładać. I co Emily zrobi z czarną skrzynką? Co zrobi z telefonem? Jak znajdzie matkę? Dzieje się i dzieje.

Kłótnie Amandy z Jackem mnie nie interesują chociaż jestem ciekaw jak wpłynie to na Emily. Declan narobił sobie też kłopotów. Z pozoru kolejny nudny wątek, ale podejrzewam, że ten bogacz odegra jakąś istotną rolę w intrydze. Sceny z Nolanem jak zwykle bardzo przyjemne. Jednak jego ćwiczenie niezbyt się przydały, a zazdrosna CEO jest śmieszna.

OCENA 4-/5

Revolution 1×5 Soul Train

Dużo akcji, sporo się działo, a jakoś nie mogłem się przejąć wydarzeniami na ekranie. To już ten kawałek kłody z bombą lepiej zagrał niż główna bohatera. Scena z rozmową z Nevillem to dramat, uśmiech w pociągu straszny, ale już przeszła samą siebie jak zbierała drużyna na wyprawę do Filadelfii. Proszę zabijcie ją jak najszybciej! Beznadziejnie też wyszła scena z wisiorkiem jak dostał go Nate w swoje ręce, głupie też było spotkanie rebeliantów. Wszystko to odbywa się jakoś bez emocji… Bez sensu też była ucieczka Nate’a. Wyglądało to jakby mu pozwolili uciec, a okazało się że jednak popełni kolejny głupi błąd. Nie mam pojęcia jak oni przeżyli 15 lat bez prądu.

Flashbacki Nevilla mało odkrywcza. Już gdzieś widzieliśmy postać, która z potulnego baranka zmienia się w brutala bo coś w niej pęka. To wielkie zaskoczenie odcinka, że Nate jest jego synem nie było wcale takim zaskoczeniem. Już nie mogę się doczekać wątku zakazanej miłości miedzy Nevillami i Mathesonami…

Rachel dała się złamać, wyjawiła tajemnice nad czym pracował jej mąż – miał odzyskać prąd, a wisiorki miały w tym pomóc. Tyle to już wiemy… może jednak skoro Monroe wie to en wątek ruszy. Szkoda tylko, że jest wisiorków 12 bo znaczy to, że akcja będzie się z tym ciągnęła przez cały sezon.

Dziwne, że dopiero teraz wpadli na pomysł żeby użyć pociągu. Brakuje mi też więcej technologii, która nie korzysta z energii elektrycznej. Nie wierze, że nikt nie wpadł na pomysł stworzenia jakiś mechanizmów parowych.

Z plusów to np. domowa wersja Harrego Pottera i mapa nowej Ameryki. Jednak nie tylko Monroe wpadł na pomysł stworzenia własnego kraju. Mowa jest, że stracił kilkaset ludzi, ciekawe czy będzie nam dane zobaczyć jakieś większe bitwy. Pewnie nie, ale pomarzyć zawsze można.

OCENA 2+/5

Sons of Anarchy 5×6 Small World

Bardzo dobry odcinek. Działo się nie mało i było kilka mocnych scen. Chyba najlepsza jak Jax dokonał w końcu zemsty na strażniku więziennym i zatłukł go przy melodyjce z kulki. Dobrze, że nie pokazali jak go zmasakrował. To jak Tig zabił tą żonkę było niespodziewane. Trup za trupem ostatnio. Żona szeryfa też nie żyje tak jak jej dziecko. Szykuje się zemsta Roosvelta i kolejne problemy dla klubu. Inny trup to Carla tego najmniej się spodziewałem. Na początku grozi Gemmie, zmusza ją do seksu z Nero, a potem strzela sobie w łeb. Potem najlepsza Gemma jak stwierdziła, że musi iść odwiedzić dzieci. Nie szkodzi, że przed chwilą była świadkiem samobójstwa.

Potwierdzono, że te wtargnięcia są za namową Claya. Aż się boję co się stanie jak to wyjdzie na jaw i jak zareaguje Roosvelt. Chyba ktoś z tej dwójki nie przeżyje tego sezonu, a już na pewno Nomadzi.

Joel w SoA To było niespodziewane tzn. wiedziałem, że on się pojawi, ale zupełnie o tym zapomniałem. Uradowała mnie scena z nim i ciekawe czy następny odcinek zacznie się jak Gemma budzi się, a on w łóżku razem z nią.

Tara widziała się z Ottem i nie udało się go do niczego nakłonić. Tylko czemu nie powiedziała o tym Jaxowi? Czyżby przez ten tydzień chciała się namyślić, a może znajdzie inny sposób? W ogóle fajnie wyszła scena w domu jak Tara i Jax opowiadają o swoim dniu, a oboje kłamią jak z nut.

OCENA 4/5

The Walking Dead 3×1 Seed

Co za odcinek! Akcja, akcja i jeszcze raz akcja. Całe 40 minut to radosna wyrzynka zombiaków i to mi się podoba. Bardzo. Walka o żywność i leki, sprawdzanie domów, zdobywanie każdego metra pozycji i spektakularne odwroty i sytuacje beznadziejne. Oby więcej takich akcji w serialu! Walka w więzieniu, szczególnie dnia drugiego z policjantami w kombinezonach to coś cudownego aż jęknąłem jak zobaczyłem tak odzianych zombie. Jednak dali rade. Przedzieranie się korytarzami w świetle latarki z trupami na ziemi też niezwykle klimatycznie. I to wszystko okraszone mnóstwem krwi i eksplodujących głów. Na ostatniej scenie z amputacją nogi jęknąłem po raz kolejny. Auć! Michonne i wywianie kataną to też piękne rzeczy. Oby tego nie zabrakło w dalszej części sezonu.

A co u bohaterów? Pozmieniało się. Trochę dziwne, że nie trafili do więzienia od razu, ale może to i lepiej. Teraz są już zgraną paczką, przeżyli kilka miesięcy razem i ich poczynania są bardziej zgrane. Bardzo mi się podoba jak radzą sobie w grupie. Maggie i Glen mają słodkie momenty, Carl i Beth mają się ku sobie, tak jak Carol i Daryl, tylko Lori i Rick się oddalają mimo jej ciąży. Przerażające było jak Lori mówiła o niej jak się bała, że dziecko zje ją od środka, aż się zacząłem bać tego porodu. Ciekawe tylko jak będą dalej się kształtowały relację w grupie po pojawieniu się nowych. Grupka więźniów z pewnością namiesza.

Na uboczu Michonne z Andreą. Ta druga choruje i jest z nią ciężką. Widać, też że te dwie zbliżyły się do siebie. Chciałbym zobaczyć flashbacki z ich przygód. I mam też nadzieje, że po jakimś czasie dołączą do reszty. A wykorzystywanie zombie jako tragarzy to świetny pomysł!

OCENA 5/5

Vegas 1×1 Pilot

Podobało mi się! Miałem obawy, że dostanę kolejnego drętwego procedurala z rozwiązywaniem spraw, ale Vegas wyjątkowo mi się podobało i nie raz zostałem zaskoczony. Szkoda tylko, że seriale tego typu średnio pasują do ogólnodostępnej telewizji i najprawdopodobniej szybko zostanie skasowany. Niestety bo klimat jest świetny – samochody i samoloty z lat ’50, eleganckie garnitury i szykowne kobiety. Kowboje i gangsterzy, dobrzy i źli, rozbudowujące się miasto i rancza. Szkoda tylko, że Las Vegas nie wygląda bardziej spektakularnie i daleko mu do prezencji Atlantic City z Boardwalk Empire, ale może z czasem pokażą więcej miejscówek.

Bohaterowie się ciekawi. Lamb walczył na wojnie w oddziałach specjalnych, teraz jest farmerem. Vince natomiast to modelowy mafiozo z tamtego okresu – inteligenty i zarazem brutalny. Wie jak zrobić porządek. Już nie mogę się doczekać otwartej walki między tą dwójką. Jest też burmistrz który pewnie bierze łapówki, prokurator który na pewno jest tym złym oraz rodzinka Lamba, o której nie warto pamiętać. Jest też ona – asystentka prokuratora o wyglądzie Trinity z Matrixa. Czuć chemię między nią a szeryfem, a to dobrze wróży na przyszłość.

Sprawa morderstwa ok. Podobało mi się, że wpleciono w nią Hells Angeles, miły smaczek. Szkoda tylko, że nie prezentowali się dosyć imponująco. Sceny akcji też dość średnie, a pogoń na koniu po ulicach Vegas śmieszna.

OCENA 4/5

Obejrzanych odcinków – 14

Najlepszy – The Walking Dead 3×1

Najgorszy – Revolution 1×5

Podsumowanie 01.10.2012 – 07.10.2012

Podsumowanie 08.10.2012 – 14.10.2012

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s