„Elantris” – Brandon Sanderson

Gdy przeczytałem recenzje Elantris w martwym już zinie Playback zachwyciłem się książką. Stwierdziłem, że muszę ją mieć. Na początku nie mogłem jej znaleźć w księgarniach w moim mieście, po pewnym czasie stwierdziłem, że trzeba skorzystać z allegro, ale nie udało mi się znaleźć egzemplarza w atrakcyjnie cenie. Wraz z upływem czasu zapomniałem o książce, ale ten tytuł wciąż znajdował się na karteczce z listą „do kupienia”. Po pięciu latach nie wiedziałem już dlaczego, pamiętałem tylko że recenzja była bardzo pozytywna i praktycznie tyle. Dlatego wiele się nie namyślając zakupiłem swój egzemplarz gdy zupełnie przypadkiem trafiłem na Elantris na stoisku z promocjami w Carrefourze. I nie żałuję tego spontanicznego zakupu bo za 10 zł udałem się w całkiem egzotyczną wyprawę.

Tytułowe Elantris to miasto bogów zamieszkane przez postacie przypominające elfy. Jego architektura zapierała dech w piersiach. Zwykli ludzie byli pod wrażeniem tego miejsca. Niezwykli czyli Elantrianie byli piękni i nieśmiertelni .Władali też potężną magią, której używali do czynienia dobra. Każdy mógł zdobyć boskie moce. Przemiana była losowa, wybierała bogatych oraz biednych i nikt nie wiedział czemu akurat te osoby zostały wywyższone ponad inne. Jednakże wszystko co dobre musi się skończyć i nastał tajemniczy koniec Elantris. Magia przestała działać, miasto upadło, a ci którzy przeżyli rewolucję żyli w cierpieniach, a ich dawna siedziba stała się więzieniem. Przemiana jednak nadal uderzała na ślepo tylko teraz zamiast stać się błogosławieństwem okazała się być przekleństwem.

Głównych bohaterów książki jest trzech, a centralnym z nich jest książę Arelonu i następca tronu Raoden. Już na pierwszych stronach dosięga go przemiana i staje się on jednym z wyklętych. Trafia do tajemniczego miasta i uczy się z w nim żyć. Poznaje jego historię i podział społeczny. W jego rozdział książka była dla mnie taką fantastyką w klimatach post apokaliptycznych. Może i akcja rozgrywając się na niewielkiej przestrzeni, ale nie można było jej odmówić uroku. Zniszczone Elentris zostało szczegółowo przedstawione i wbrew pozorom było pełne życia. Mieliśmy degeneratów, kanibali, ludzi pozbawionych zasad moralnych i tych którzy dostosowali zasady do nowego świata. Nasz książę szukał sensu życia i nadawał go innym. Pokazał, że cierpienie nie musi oznaczać końca. Nie mogło zabraknąć też akcji takiej jak walki gangów i przedzierania się przez miasto. Niestety tutaj autor średnio sobie radził bo nie było to wystarczająco efektowne. O wiele lepiej wychodziły rozdziały gdzie bohaterowie ślęczą nad książkami (takie moje małe zboczenie – uwielbiam książki w których bohaterowie czytają stare księgi) lub prowadzą długie rozmowy niepozbawione humoru. Tutaj było widać lekkość pióra autora.

Żeńskiego pierwiastka książce nadaje Soena czyli niedoszła żona Raodena. Gdy przybywa do stolicy Arelonu, Kae, dowiaduje się że jej narzeczony nie żyję ale na mocy umowy małżeństwo zostaje zawarte, a sojusz polityczny pozostaje ważny póki księżniczka pozostanie na dworze swojego teścia. Soena jest typową zawadiacką księżniczką szukającą swojego miejsca i mimo swojej postawy mażąca o księciu z bajki. Nie raz już widzieliśmy taką postać dlatego z początku nudziła, czasem zachowywała się niezgodnie z opisem jej charakteru, a wątek miłosny dość sztampowy. Jednak wraz z upływem czasu gdy dowiadywaliśmy się więcej o intrygach na dworze oraz społeczeństwie kraju i świata robiło się coraz bardziej intrygująca. Tutaj dla odmiany autor zadaje pytania o istotę władzy, kto powinien ją sprawować i czy niekompetentny władca powinien ją utrzymać. Jest też krytyka władzy opartej na pieniądzu. Oczywiście Soena i Raoden w końcu nawiązują znajomość i dwie z pozoru odrębne linie fabularne mają ze sobą coraz więcej wspólnego i coraz mocniej się przeplatają im bliżej finału mimo że bohaterowie nie są tego świadomi.

Jak każda książka i ta potrzebowała tego złego. Tutaj jest on potraktowany na równie z dwójką bohaterów pozytywnych. Jako ciekawostkę wspomnę tutaj o budowie książki – niemal przez wszystkie 60 kilka rozdziałów co trzeci jest poświęcony konkretnemu bohaterowi. Nie są one długie przez co po skończeniu jednego jak najszybciej chcemy wrócić do konkretnego bohatera i zamiast przeczytać „jeszcze tylko 1 rozdział” to siedzimy do późna w nocy bo mnożą się nam cliffhangery. Niby podobne rozwiązanie było w Pieśni Lodu i Ognia, ale tutaj ze względu na niewielką liczbę postaci o wiele szybciej wracamy do tej ulubionej i nie trzeba czytać kolejnych 200 stron by dowiedzieć się jak wyjdzie z kłopotów.

Wracając do Hrathena bo tak właśnie nazywa się kapłan Derethi, przybył do Arelonu by go zbawić i nawrócić na jedyną i właściwą religię. Po raz kolejny bohater nie dość że jest ciekawy i otaczają go równie interesujące postacie drugoplanowe to jest też pretekstem do zadawania trudnych pytań. Tym razem dotyczących religii. Wprawdzie autor nie szuka na nie odpowiedzi, ale z pewnością skłania czytelnika do zadumy. Czy jest sens religijnych wojen? Czy wiarę można logicznie wytłumaczyć? Ile można poświęcić i czy jest coś takiego jak mniejsze zło? Widać tutaj wyraźną inspirację naszą historią i uważny czytelnik znajdzie kilka nawiązań. Szkoda tylko, że postać ta kończy w sposób jaki kończy, a jej ewolucja nie jest tak dokładnie opisana jakbym chciał. Mimo wszystko wyśmienicie czyta się starcie wyrachowanego proroka z żarliwym fanatykiem. Dodatkowego smaczku jego postaci dodaje też to, że wbrew pozorom jego postępowanie ma pomóc mieszkańcom  miasta tyle że inni nie zdają sobie z tego sprawy. To właśnie to nakładanie się wątków tych trzech postaci czynni książkę taką interesującą.

Inną rzeczą, która nie pozwala się od niej oderwać jest wykreowany świat. Opelon jest w stanie zimnej wojny. Imperium Jaddetha nie panuje tylko nad dwoma królestwami z czego jedno (w sensie jego władca) nie zdaje sobie sprawy z zagrożenia, które jest realniejsze niżby się wydawało. Geografia świata poznajemy pobieżnie, tak jak historię. Wiemy że są jakieś państwa, znamy ich ogólna charakterystyka, ale autor nie snuję długich legend i nie przedstawia ich dokładnej historii. Książka jest bardzo skonsolidowana i skupia się na tym co tu i teraz. To miła odmiana po tych wielkich cyklach z szczegółowo opisanym światek. Tutaj autor poświęcił więcej miejsca językowi i magii za co ma u mnie kolejne punkty do respektu. Stworzyć historię jest stosunkowo łatwo język już trochę trudniej. Miałem dużo zabawy odkrywając alfabet i to jak jest powiązany z magią gestów. Nie będę jednak o tym pisał bo właśnie system magii Elantris (i tajemnicze inne systemy) jest jedną z większych zalet książki.

Niestety nie obyło się bez kilku irytujących wad. Prócz tych wymienionych mimochodem wcześniej dodam jeszcze, że za duży nacisk położono na wątek miłosny i znajduje się on w miejscu w którym być nie powinien. Zirytowało mnie też rozwiązanie jednego z wątku. Bohaterowie stanęli przed poważnym zagrożeniem, a rozwiązanie spadło z nieba. Tak się nie robi. Dobrze jednak, że te wady to tylko drobne minusy, które nie rzutują na całość i szczerze mówiąc mają źródło tylko w indywidualnych preferencjach.

Elantris gorąco polecam, nie zróbcie tego samego błędu co ja i kupcie książkę od razu. Udowadnia ona czemu Brandon Sanderson tak szybko zyskał sobie tylu fanów i czemu został poproszony o dokończenie Koła Czasu Jordana. To pozycja, którą powinny się też zainteresować osoby znudzone wielotomowymi cyklami. Bohaterów szybko się polubi i zrozumie ich motywację i cele – Radoen naprawia, Hrathen nawraca, a Soena buntuje się. Gromadka bohaterów drugoplanowych również jest niczego sobie, a sam świat Elantris skrywa jeszcze mnóstwo tajemnic. Gwarantuje, że będziecie chcieli tam wrócić.

OCENA 5=/5

Serialowe podsumowanie tygodnia [22.10.2012 – 28.10.2012]

Arrow 1×3 Lone Gunman

Walka z Deadshotem wyszła wyśmienicie. Tak samo jak wspinaczka po budynku. Bardzo lubię sceny akcji w tym serialu. Szkoda tylko, że nie udało się jeszcze wykreować naprawdę dobrego przeciwnika. Ostatnio mało scen z Chiną White, a teraz Floyd pojawił się tylko na chwilę i jeszcze Oliver go zabił na końcu. To było niespodziewane, ale w sumie to i dobrze bo był w sumie nudny. Nie podobały mi się też zioła ratujące życie, ale więcej zastrzeżeń już nie mam.

Sceny z siostrą to dalej całkiem niezły zapychacz mam tylko nadzieje, że nie będzie tak przez cały sezon i ten wątek jakoś się rozkręci. Czekam też, aż Laurel dostanie jakąś scenę z Arrowem. W tym odcinku pokazała że walczyć umie i nadaje się na Black Canary. Czekam aż ona przywdzieje kostium, a na razie Oliver musi zadowolić się Digglem, który poznał jego sekret. Ciekaw jak teraz będzie wyglądała robota ochroniarza.

W flashbackach dalej mało. Pokazano tylko, że na wyspie było jednak dużo innych ludzi. Co to za oddziały? Czyje wojsko? Może wyspa to jakiś ośrodek szkoleniowy. I jak tam udało się nawiązań Oliverowi kontakt z ruską mafią?

OCENA 4-/5

Castle 5×4 Murder, He Wrote

Świetny odcinek! Zdecydowanie najlepszy tego sezonu. Mnóstwo  scen Kate/Rick, które uwielbiamy. Przez cały odcinek byli razem, chcieli spędzić weekend w Hamptonsma a trafili na morderstwo. Cudowne było to jak na samym początku wpadł im trup do basen, a potem tylko lepiej. Kate wzięta za prostytutkę, 2 godziny w areszcie, pierw jedno a potem drugie nie może skupić się na odpoczynku ponieważ jest morderstwo czy ta ostatnia scena gdzie w końcu mieli chwile dla siebie i nie mogli się doczekać kiedy ten policjant wyjdzie. Cudowne! Klątwa Moonlight jednak nie istnienie, istnieje nieudolność scenarzystów. Tutaj jest pomysł i serial zyskał dzięki temu nowej dynamiki. Oby tak dalej!

Sama sprawa morderstwa w miarę ciekawa. Ciężko było wychwycić morderstwo i ja tak jak Rick obstawiałem szefa policji, a okazał się być nim jego zastępca. Gotowanie mety mnie nie zdziwiło bo inaczej nie byłoby wspominane o rosnącej liczbie narkotyków. Szkoda tylko, że brakowało jakiegoś nawiązania do Breaking Bad. Jednak to, że Nathan Fillion powiedział „serenity” wynagrodziło mi to.

W NY też się działo. Chłopaki próbowali dowiedzieć się kto jest tajemniczym kochankiem Kate i im się nie udało. Świetne były rozmowy przez telefon z Rickem. No i to przesłuchanie w wykonaniu Ryana. Pięknie go przycisnął! I potem ta rozmowa z Rickem. Dobrze, że nie powiedział o nich Espo. Niech sam się o tym dowie i też niech to ukrywa bo to doprowadzi do kolejnych interesujących sytuacji.

OCENA 5=/5

Dexter 7×4 Run

Dexter w końcu kogoś zabił i to w dość nietypowy dla niego sposób. Na początku miał duże problemy, wpadł do jednego z labiryntów Speltzera, a na końcu spalił jego ciało wraz ze swoją kolekcją szkiełek. Po tym wszystkim pochwalił się siostrze, która to zaakceptowała. Trochę średnio wyszło przekonanie jej do morderstw Dxtera. Wątek z Speltzerem mógłby potrwać jeszcze z odcinek by postawić Debre w jeszcze trudniejsze sytuacji. Tutaj ta akceptacja za łato przyszła. Jednak tak czy inaczej ja się ciesze z takiego rozwiązania, a wykreowany morderca był całkiem niezły. Labiryt i to Dextera, że nie ucieka oraz przesłuchanie przez Batiste i Deb to dwie świetne sceny.

W wątku ukraińskim znaleziono „morderce”. Issac ładnie to rozegrał, trochę dziwne, że barman się zbytnio nie stawiał. To co Victor był jednak jego synem? Na to wygląda. Nie mogę się doczekać co takiego wymyśli Dexterowi. No i co zrobi Batista bo powoli zaczyna się domyślać co na prawdę się stało.

Mało Hanny! Jedna scena to zdecydowanie zbyt krótki występ. Więcej poproszę.

OCENA 4/5

Elementary 1×2 While You Were Sleeping

Zadziwiające, ale było lepiej niż podczas premiery, a przecież to pilot ma zachęcić ludzi do oglądania serialu. Tym razem sprawa morderstwa wciągająca, można się było pobawić w typowanie sprawcy i wynik nie był taki łatwy do przewidzenia. Lepiej też zaakcentowano relację Joan z Sherlockem. W końcu mieli jakieś ciekawe sceny, sporo żartów sytuacyjnych z których można się było pośmiać. Oby tak dalej!

Na plus nawiązania do klasycznego Sherlocka – porównanie mózgu do poddasza kolejny raz śmieszny do tego jeszcze dostaliśmy piękną demonstrację. Trochę szkoda, że nie było mowy o tym, że Holmesa nie interesuje to że Ziemia krąży w okół słońca bo nigdy mu się to nie przyda. Do tego jeszcze motyw ze skrzypcami. Dobrze więcej takich smaczków. Z innych scen z Sherlockem bardzo mi się podobało jak otwierał kłódki. Cudowne!

Nowy detektyw jest taki sobie. Niby należy teraz do głównej obsady, ale coś mi się wydaje, że będzie pełni raczej rolę drugoplanową. Oby tylko nie irytował.

OCENA 4/5

Elementary 1×3 Child PRedator

Zmieniam zdanie, nie oglądam dalej. Za dużo jest seriali żeby poświęcać czas średniakom. Bo taki właśnie był ten odcinek. Średni. O ile jeszcze sama sprawa dość wciągająca z mocnym głównym wątkiem o porywaniu dzieci tak sceny poświęcone bohaterom dość skromne, a chyba to ma być tym co napędza ten serial. Jednak brawa, że wątki poszczególnych odcinków są dość brutalne i zaskakujące. Porwany przeradza się w porywacza i jest jeszcze duża szansa, że jeszcze powróci. Takie rzeczy mi się podobają.

Nie podobało mi się jednak to, że praktycznie nie było sceny wartej zapamiętania między główną dwójką. Przysiady wypadły żenująco, a nie zabawnie. Nie widzę też sensu żeby Watson po skończeniu odwyku została przy Sherlocku. Przecież ona w ogóle nie pomaga w sprawach. Przypomina to mi trochę Breakout Kings. Niby jest grupka postaci, ale 2 praktycznie nic nie robiła. Słabo trochę. Bell też nie dostał wielu scen, a przecież jest to postać reugarna. Nędznie. Brakuje też większego wątku w tle. Typowy procedural żeby obejrzeć i zapomnieć. Do widzenia.

OCENA 3+/5

Homeland 2×4 New Car Smell

Śmieszne wydają mi się teraz obawy z finału pierwszej serii gdy myślałem, że Carrie będzie pół sezonu przypominać sobie imię syna Abu Nazira, które Brody wypowiadał. Jak się okazuje jest to teraz niepotrzebne. Akcja ruszyła do przodu z kopyta, a finał faktycznie zaszokował. Absolutnie się tego nie spodziewałem! Myślałem, że znowu będzie powtórka z rozgrywki i obserwowanie Nicka przez kilka odcinków,a tu takie zaskoczenie! Carrie szybko wkroczyła do gry, znowu dostaliśmy to napięcię między tą dwójką i w końcu ta szokująca finałowa scena odcinka. Carrie mówi Brodyemu, że wciąż go podejrzewa i CIA go przechwytuje. To się teraz będzie działo, a zwiastun następnego odcinka jest niesamowity.

Aktorsko ten sezon to majstersztyk. Nie wiem, może to złudzenie, ale wygląda jakby scenariusz był pisany tak pod bohaterów żeby aktorzy wznosili się na szczyt swoich umiejętności. Coś mi się wydaje, że na kolejnym rozdaniu serialowych nagród Lewis i Danes znowu zostaną nagrodzeni.

W odcinku nie mogło zabraknąć też wątków zapychaczy. Dany z nowym chłopakiem czy dramat rodzinny Jessicy. Ciekawa jest jednak postać Laundrego. Oby jeszcze się nie raz pojawił bo lubię go oglądać.

Kolejny plus dla odcinka za scenę otwierającą z dzieckiem Estesa. „I am your father” do Saula urocze!

OCENA 5-/5

Last Resort 1×4 Voluntold

Nie wiem już co mam o tym serialu myśleć. Niby mi się podoba, ale za dużo niepotrzebnych scen. Dla mnie ten serial mógłby rozgrywać się jedynie na łodzi podwodnej, a wyspa jest niepotrzebna. Na okręcie sceny ćwiczeń i buntującej się załogi są niezwykle klimatycznie. Wszystko fjanie zostało przedstawione, a bosman mimo że pojawia się tylko na chwilę wciąż jest niezwykle charyzmatyczny. Chociaż jego teksty że chcę zobaczyć Chaplina przed sądem wojennym są już nudne. Problem morale załogi na początku też dobrze został przedstawiony jednak rozwiązanie jak zwykle zbyt łatwe.

Nie podoba mi się za to wątek na wyspie. Tajemnicze dobra naturalne? Co z tego… watażka dalej robi co chcę, ma kontrolę nad wszystkim i dalej mnie to nie obchodzi. Tani i nasz komandos są, wciąż wiemy że SEALs ukrywają jakąś tajemnicę, ale nie wiemy jaką. Ona za to to tylko ładny ozdobnik. Za wolno się rzeczy dzieją.

W Washngtonie dalej skromnie. Powiedzieli, że sojusznicy odwracają się od Stanów, ale mało o sytuacji globalnej, a to mnie najbardziej interesuje. Ja chcę political ficition jakieś, a nie obyczajówkę. Żona Sama dalej nudna i irytująca. To jak wykrzyknęła że jest amerykanka i chcę prawdy żenujące. Dobrze, że przynajmniej pan Sinclar ma jakiś plan. Wątku Perseusz jednak dalej nie kupuję. Niech w końcu wydarzenia nabiorą tempa!

OCENA 3+/5

Nashville 1×2 I Can’t Help It (If I’m Still in Love with You)

Świetnie mi się ogląda ten serial! Drugi odcinek, a znudzenie nawet na moment się nie wkradło nie tak jak np. przy Last Resort. Wszystkie wątki są interesujące, a bohaterowie równie intrygujący jak podczas pierwszego spotkania. Sceny muzyczne cudowne. Szczególnie jak duet wykonywały. Chemia między Ryaną, a Daclanem jest i już nie mogę się doczekać trasy. Mam nadzieje, że do niej dojdzie. Załamanie Julie na końcu mnie trochę zdziwiło, ciekawe czy przyszykuje jakąś zemstę. Szkoda, że zabrakło Crystal i Gunnera razem, ale pewnie w następnym odcinku coś zaśpiewają.

Wątek polityczny jest równie wciągający co ten o głównych bohaterach. Teddy jednak coś ukrywa, Lamar się z tego cieszy, a Ryana wybiera się na herbatkę do przeciwnika męża. Robert Wisdon stworzył kolejną świetną postać w swojej karierze. Czekam na wybory i kampanię!

OCENA 5-/5

Person of Interest 2×4 Triggerman

Solidny odcinek acz w większości przewidywalny. Od pierwszej rozmowy Johna z Annie było wiadomo, że odegra ona jakąś większą rolę, to że jej męża zastrzelił Riley też można się było domyśleć. W miare oczywiste było, że jednak nie będzie chciał wykonać rozkazu szefa. Jednak mimo wszystko dobrze się oglądało. Było dużo akcji i strzelania, John rzucał znowu sucharami, a Fusco przesiedział cały odcinek w barze. Końcówka jak najbardziej na plus i tutaj mnie zaskoczyli. Już myślałem, że egzekutor ocaleje, a tu taka niespodzianka. Podobała mi się też zemsta Johna na końcu.

Duży plus za powrót Eliasa. Lubię takie niespodzianki i czekam aż wyjdzie on z więzienia. Finch mógłby go raz na jakiś czas odwiedzać.

OCENA 4/5

Revenge 2×4 Intuition

Chyba nie trzeba pisać, że działo się sporo bo w tym serialu co odcinek tak jest. Najważniejszy fakt to chyba objawienie dotyczące matki. Czemu chciała zabić córkę? To objaw jej choroby psychicznej? Co teraz będzie chciała zrobić? I czy uda się Amandzie przekonać, że jest jej córką? I co teraz zrobi Emily? Jak zareagują Victoria? Namnożyło się pytań jakby było ich mało.

Inne wątki trochę spokojniejsze, ale i tak ciekawie się rozwijają. Nawet ten Declana interesują. Jednak ten bogacz ma jakiś plan i chcę wykupić Jacka. Powodzenia. Śledzenie się Daniela z Conradem jest ciekawe, ale niech to się lepiej rozwinie. Wątek Nolana przyjemny. Oby znalazł coś przydatego w rzezach ojca. Jego związek z Padma słodki. Mam tylko nadzieje, że ona czegoś nie kombinuję.
OCENA 4+/5

Sons of Anarchy 5×7 Toad’s Wild Ride

Słodko gorzki odcinek. Z jednej strony było sporo humoru. Joel okradający Gemme wypadł świetnie. Szczególnie ten pościg jak uciekał przed Sonsami na wpół zdemontowaną furą – cudowne to było. W ogóle wyścigi w SoA to jeden z moich ulubionych elementów. Ostatnia scena z Joelem jak został zmasakrowany przez Nero urocza. Mam nadzieje, że jeszcze wróci. Udało się też pozbyć 2/3 Nomadów. Clay ładnie to rozegrał. Częściowo odsunął od siebie podejrzenia i pozbył się świadków. Tylko, że został jeden Nomad i Juice. No ciekawe dzięki, któremu Jax się dowie, że to sprawka Claya. Co do Juica – jakoś go mało w tym sezonie. Więcej poproszę Chociaż może to i lepiej, że nie ciągną jego wątku z poprzedniego sezonu. Z innych miłych scen to to jak Świeżak i Chibs bawili się z dzieciakami.

Oczywiście happy endu być nie mogło i wszystko spieprzyło się w ostatnich minutach. Po pierwsze zaatakowanie Chibsa i Jaxa – kto za tym stoi? Pope? Clay? Może ktoś inny, rywal Popa? Albo to samowolne działanie Dziewiątek? Jest też wypadek Gemmy, który wprowadzi sporo napięcia do klubu. Czyżby zabiła swojego wnuka? Jeśli tak to na pewno zmieni wszystko.

OCENA 4+/5

The Walking Dead 3×2 Sick

Znowu mi się podobało. I to bardzo! Dzieje się nie mało jest akcja i są trudne wybory. Więźniowie ciekawi. Żywy przeciwnik zdecydowanie gorszy od zombie. I myślałem, że przynajmniej połowa sezonu będzie opierała się na trudnych relacjach między dwiema grupami, a tu taki zaskoczenie! Z bodajże 6 więźniów ocalało tylko dwóch. Nie spodziewałem się tego. Rick się zmienił przez tą zimę i jak widać nie boi się podejmować trudnych decyzji. Zabicie tego latynosa było mocne. Podoba mi się jego ewolucja i co dziwne coraz bardziej go lubię.

Przedzieranie się przez korytarze więzienia znowu wyszło miodnie. Mam tylko nadzieje, że nie będzie tego co odcinek bo spowszednieje. Szczególnie niezłe było jak więźniowie pierwszy raz rzucili się na zombie, a nasza grupka patrzyła na nich z politowaniem bo nie wiedzieli co mają robić. Średnio tylko kupuje to, że przez 9 miesięcy nie udało się im uciec.

W części mieszkalnej równie emocjonująco. Najważniejsze pytanie to czy Hershel przeżyję. Byłem pewien, że już po nim bo w końcu w zapowiedzi był pokazany czyiś grup, ale jak się okazuje to nie on. Przynajmniej na razie. Bardzo mi się podobały sceny z udziałem Maggie jak prosiła ojca żeby umarł, świetne. Zaskoczyła mnie też Carol jak chciało potrenować cesarkę na trupie (kto ją obserwował?!) oraz Carl jak załatwił leki. Może w tym sezonie nie będzie się tak gubił jak ostatnio.

Delikatny minus za brak Andrei i Michone. Szkoda, że nie dostały jednej czy dwóch scen jak ostatnio.

OCENA 5-/5

White Collar 4×10 Vested Interest

W końcu jakiś dobry odcinek! Długo się za niego zbierałem bo ostatnio jakoś mnie White Collar zawiodło i w sumienie żałuję że go obejrzałem. Dużo akcji, humoru, niezłe sceny Peter/Neal czyli wszystko to za co lubię ten serial. Najlepsze momenty to te podczas konferencji jak opisywali swoje stare sprawy. Ale to dawno było! Do tego jeszcze dobry moment z podmienieniem dokumentów i efektowna (choć strasznie naiwna) strzelanina.

Wątek Sama też ruszył do przodu i oczywiście okazało się, że to jednak nie prawdziwy Sam. Idę o zakład, że to ojciec Neala. Tylko czemu to ukrywa przed synem? Chcę się pierw oczyścić żeby o tym mu powiedzieć? A może ma jakiś większy cel? W sumie to nie będzie wielkie zaskoczenie jeśli okażę się to prawdą bo ze 2 lata temu Jeff Eastin mówił, że czwarte serie będzie o ojcu Neala.

Szkoda tylko, że to wielkie objawienie, które miało trzymać widzów w napięciu podczas przerwy mało co mnie obchodzi. Jakoś bardziej wolałem tajemnicę ze skarbem niż wątek rodzinny. I chyba dlatego będę musiał zrobić sobie przerwę od tego serialu. Wrócę pewnie po finale sezonu by obejrzeć wszystko z marszu bo mimo wszystko lubię ten duet mimo, że zrobił się strasznie odtwórczy.

OCENA 4/5

Obejrzanych odcinków – 13

Najlepszy – Homeland 2×4

Najgorszy – Elementary 1×2

Podsumowanie 01.10.2012 – 07.10.2012

Podsumowanie 08.10.2012 – 14.10.2012

Podsumowanie 15.10.2012 – 21.20.2012

Serialowe podsumowanie tygodnia [15.10.2012 – 21.10.2012]

Arrow 1×2 Honor Thy Father

Znowu jest dobrze, brakowało trochę tej świeżości z pierwszego odcinka, ale wciąż chcę oglądać dalej. Na początku myślałem, że niechęć Olivera do przejęcia firmy to tylko jego gra, ale jednak nie to wyspa go tak zmieniła. Jego wewnętrzny konflikt nawet jest ciekawy, ale dość średnio został pokazany. Za bardzo nie widać, żeby się on z czymś zmagał więc niech lepiej już kontynuuje swoją krucjatę bo to akurat mu wychodzi.Było  dużo akcji i wszystko to odpowiednio widowiskowe. Ten serial powinien być raczej sparowany z Nikitą, a nie Supernatural.

Oczywiście nie mogło zabraknąć w odcinku kilku zaskakujących momentów -okazało się, że Ollie na wyspie nie był wcale sam i ktoś nauczył go posługiwania się łukiem. Oby w przyszłości było więcej scen z jego originu. Inny moment to tajemniczy symbol – co to jest? Czyżby zapowiedź jakieś organizacji rządzącej Starling City?

Kellu Hu jako China White wyszła intrygująca i liczę na jej szybko powrót. Inne komiksowe nawiązanie do nazwiska oskarżycielki – Nocenti czyli tak jak obecna scenarzystka Green Arrowa.

OCENA 4/5

Dexter 7×3 Buck the System

Zadziwiające, ale Dexter znowu mi się podobał w tym sezonie. Może to nie poziom starych sezonów, ale jest bardzo dobrze. Źli są ciekawi, wątki innych postaci marginalne, a nowe postacie intrygujące. I na szczęście pozbyto się Luisa. Nie rozumiem narzekania, że to koniec tej ciekawej postaci. Ja tam w nim nic interesującego nie widziałem, a jego wątek nigdzie nie zmierzał. Uprzykrzał tylko życie Dexterowi, a teraz zrobiono miejsce na więcej relacji dla niego i siostry. W tym odcinku udało się jej go zrozumieć, ale do akceptacji jeszcze daleko Ciekawe tylko czy przyzwoli mu na zabicie mordercy.

Yvonne w końcu się pojawiła! I jak zwykle jej postać jest magnetyzująca szczególnie dla męskiego oka. Uwielbiam ją oglądać i jej wątek mógłby być długi i zostać na następny sezon. Obawiam się tylko, że prędzej czy później skończy na stole. Bo jakoś nie chcę mi się wierzyć że jednak nic nie miała wspólnego z tymi morderstwami. Chyba, że to Debra ją zabije mimo jej niewinności. W każdym bądź razie jej postać może sporo namieszać.

Ukraińcy wpadli na trop Dextera. Dobrze! Do tego jest jeszcze jakiś motyw z szmuglowaniem heroiny. Ciekawe kiedy będą się starali go pozbyć, a może Issac będzie nim zaintrygowany? No na pewno nie pójdą od razu do niego z zamiarem zabicia.

Dexter zabijający na poczcie i Masukę cudowny!

OCENA 4/5

Elementary 1×1 Pilot

Średni start nowego serialu z Sherlockem Holmesem. Brakuje mu jaj, własnej osobowości, czegoś dzięki czemu wybijałby się ponad inne produkcję tego typu. Ot kolejna opowiastka o niezwykle inteligenty indywiduum, które rozwiązuje zagadki kryminalne i nazywa się jak dobrze znany detektyw. Za grosz tutaj oryginalności, a flashbacki które niby pokazują tok myślenia dość średnie. Dobrze za to, że morderstwo jest dobrze wymyślone, a samo rozumowanie Sherlocka dość racjonalnie wytłumaczone. Jonny Lee Miller daje radę, ale do Benedicta Cumberbatcha mu daleka. W ogóle te dwa seriale dzielą lata świetlne.

Podobała mi się jednak Joan Watson. Może nie dlatego, że bohaterka jest szalenie interesująca, wręcz przeciwnie – Watson w wersji kobiecej jest nudny. Trochę miałki. Jednak, że gra ją Lucy Liu to mi wystarczy żeby przykuć mnie do ekranu i dlatego zobaczę jeszcze parę odcinków. Mam tylko nadzieje, że pojawi się jakaś chemia między dwójką głównych bohaterów bo na razie jej brakuje, a żarty między nimi są wymuszone.

O postaciach drugoplanowych nie ma co pisać – są ale nie są ciekawe. Tło dla bohaterów. Kolejny minus. Brakuje mi też jakieś większej intrygi, zero wątku przewodniego, nawet delikatnie nakreślonego. Toż to w dzisiejszych czasach niedopuszczalne. Dobrze, że przynajmniej jest trochę mowa o przeszłości bohaterów i pewnie to będzie eksplorowane. Ja czekam na pojawienie się ojca i byłej (Irene Adler?) Sherlocka. No i Moriatego on się pojawić musi.

OCENA 3-/5

Homeland 2×3 State of Independence

Odcinek trochę spokojniejszy, nastawiony na bohaterów i ich przeżycia. Akcji jako takiej mało, fabuły zbynio do przodu też nie posunął. Nie znaczy to jednak że był zły. Głównych bohaterów dalej ogląda się wspaniale i znowu, jak co tydzień udowadniają czemu zasłużyli na Emmy. Uwielbiam oglądać Clare Danes, równie dobrze mogłaby robić zakupy przez cały odcinek, a i tak pewnie byłbym pod wrażeniem. Tutaj mieliśmy jej kolejne załamanie, zwątpienie, zlekceważenie przez CIA, nieudaną próbę samobójczą i w końcu dowiedzenie się prawdy. Fenomenalnie to pokazano.

U Brodyego działo się więcej. Zamiast wygłosić przemówienie na zbiórce udał się ratować krawca i oczywiście nie poszło jak z płatka. Była scena napięcia podczas zmieniania opony oraz pościg w lesie. Niestety znowu mamy dziwny przypadek i krawiec zostaje ranny. Jednak już skręcenie karku przez Nicka nie było przypadkowe – drastyczny moment. I to wszystko przez żonkę. która o dziwo nie denerwowała w tym odcinku. Przemówienie całkiem nieźle wyszło, a potem ta kłótnia z Nickem. Ciekawe jak ta dwójka skończy.

Niestety nie powstrzymałem się na końcu i obejrzałem zwiastun następnego odcinka. Będzie się działo! Zapowiada się, że Carrie znowu będzie śledziła Brodyego tym razem z namaszczeniem Davida. I ponownie ta dwójka zbliży się do siebie. Dobrze!

OCENA 4+/5

Last Resort 1×3 Eight Bells

Powrót na łódź podwodną jak najbardziej udany. Klimatyczne sceny z przedzieraniem się przez blokadę, a potem z powrotem bez pomocy Perseusza. Właśnie dla takich momentów czekałem na ten serial. Mam jednak małe zastrzeżenia – głupi błąd z opuszczeniem latarki strasznie naciągany. Nie wierzę, że coś takiego mogłoby się zdarzyć pod takim kapitanem. Bez sensu też było to jak ta francuska przeprowadziła okręt przez kanion. Oczywiście scena fajna, ale skąd ona miała te umiejętności nie wiadomo.

Wątek z wyspowym watażką też jest słaby. Scenarzyści rozpętali wojnę atomową z Pakistanem, a teraz zajmują się takimi przyziemnymi sprawami. Bez sensu. Stawka powinna rosnąć, a nie maleć z biegiem czasu. Jednak mimo wszystko było kilka niezłych momentów – śmierć chłopca, niedomówienie z Cortez i w końcu zabicie Reda. Serial ma mocne sceny i nie idzie na kompromisy. Ciekawe jakby coś takiego wyglądało w kablówce.

Tani i nasz dzielny żołnierz z SEALs zbliżają się do siebie. Co za zaskoczenie. Nie mam pojęcia dokąd ten wątek prowadzi, nie jest jakoś bardzo wciągający, ale dlatego że lubię Dichen Lachman z Dollhouse to mi on nie przeszkadza.

W Waszyngtonie dalej mało się dzieje. Admirał chcę by Kylie drążyła temat dalej, ona to robi, ale jej działania są podkopywane przez własnego ojca. Czyżby tatkowi zależało na wybuchu wojny? Pewnie tak w końcu to bardzo dobry sposób na wzbogacenie się. Podobają mi się też serwisy informacyjny, które pokazują co się dzieje na świecie. Wolałbym jednak żeby pokazali prezydenta.

OCENA 4-/5

Merlin 5×3 The Death Song of Uther Pendragon

Dobry odcinek. Plus oczywiście za powrót Uthera, dobrze go była znowu zobaczyć mimo, że jeszcze nie minęło tak dużo czasu od jego odejścia. Jak zwykle sprawił kłopoty i doszło do problemów między pokoleniami. Ojciec ma te same zarzuty do syna co kiedyś, a on zaczyna wątpić w swoje postępowanie. Podobało mi się jak pokazali jego zwątpienie. Końcówka zaskakująca – Uther dowiedział się, że Merlin włada magią, ale niestety nie powiadomił o tym syna. Szkoda.

Motyw z nawiedzonym zamkiem solidnie wykonany. Szczególnie dobrze wizualnie wyszła scena z spadającym żyrandolem w komnacie i maltretowanie Gwen. Szkoda, że Uther nie zrobił jej więcej szkody.

Podobało mi się, ze w końcu było dużo śmiesznych scen Artur/Merlin. Najlepiej wyszło jak Artur bił przez cały odcinek Merlina, a na końcu jak to Merlin przyjacielsko klepnął go rękawicą xD Scena z piciem eliksiru tez cudowna.

OCENA 4/5

Nashville 1×1 Pilot

Smash się może schować z swoją nawiną fabułą oraz płytkimi i przerysowanymi postaciami bo Nashville pokazał jak robić serial muzyczny. No może nie muzyczny bo kategoryzowanie tej produkcji jest dla niej krzywdzące. Wątek muzyczny jest tu tylko tłem, idealnym dopełnieniem opowiadanej historii i perfekcyjnie zgrywa się z klimatem tego miasta oraz bohaterami. Mamy tu też wątek polityczny, konflikt z wytwórnią, dramat rodzinny, starcie młodości z doświadczeniem, powstanie nowych talentów czy zagmatwane relacje interpersonalne. Jest sporo wątków i scenarzyści mają z czego wybierać i co eksponować w poszczególnych epizodach. Ja na pewno się nie będą nudził bo każdy z nich prezentuje się równie wciągając.

Fabułę oczywiście dopełniają bohaterowie. Ryana czyli dawna gwiazda country jest urocza. W końcu to Connie Britton, którą uwielbiam z Friday Night Lights. To głównie dla niej oglądam ten serial. Ma ciekawe relację z ojcem, siostrą, wytwórnią, mężem, przyjacielem i producentem. Jest też młoda która chcę zdobyć sławę. Roznegliżowana na scenie i przez seks zyskująca wpływy do tego arogancka gwiazdeczka. Jednak coś w niej jest co intryguje – na muzyce się zna, ale śpiewa chłam. Do tego jeszcze trudne relację z matką. Może i standardowe historyjka, ale robi się ciekawie. Sceny w kawiarni z młodymi aktorami albo te z ojcem Ryany też ciekawe. Bardzo mi się podoba ten mini świat, który został stworzony na potrzeby tej produkcji i z chęcią zobaczę jak się będzie rozwiał dalej.

OCENA 4+/5

Nikita 3×1 3.0

Nowy sezon, nowa Sekcja, dalej stara i dobra Nikita. Może i premiera nie była tak udana jak przed rokiem to ja i tak bawiłem się świetnie. Dużo akcji, ciekawy wątek fabularny i bohaterowie, których dawno się polubiło. Tyle mi starczy. Nie wymagam wiele od tego serialu i dzięki temu jest jednym z moich ulubionych. Oby tak dalej!

Ryan jako szef Sekcji średnio daje sobie radę, ale się wyrobi. Świetna była uwaga Birhoffa o rządzeniu podczas tajnych operacji. I na koniec ta rozmowa z panią prezydent. Może i specjalnie nie zaskoczyła, ale dobrze, że wisi topór nad Sekcją i jeśli coś się nie uda to będzie po nich. Oczywiście wszystko będzie można odkręcić, ale czeka na kolejne zaskakujące momenty bo tych w tym serialu nie brakuje. Jest w końcu jeszcze Amanda, która pewnie buduje własną Sekcję. Sezon zapowiada się interesująco.

Alex czy raczej Alexandra Udinow jak zwykle cudowna. Uwielbiam ją i ciesze się, że jej przykrywą jest teraz jej prawdziwe życie. Świetna scena na posterunku policji, ale jeszcze lepsza podczas odbijania Michaela jak wzięła udział w akcji. Taką Alex to ja lubię.

Zaręczyny niepotrzebne. Na początku w ogóle niepotrzebny dla mnie wątek, potem stał się jeszcze gorszy gdy pierścionek został zabrany przez oficera policji. Jednak jedna scena ratuje cały wątek – jak Michael mówi Nikki, że ma dać glocka bo on chcę wrócić po pierścionek zaręczynowy.

Birkhoff dalej szuka swojego miejsca w nowej Sekcji. Motyw z hakowaniem CIA świetny albo jak skakał po stanowiskach i robił wszystko by pomóc Nikicie. Uwielbiam go. Ciekawe też co się stało między nim, a Sonią.

OCENA 4-/5

Person of Interest 2×3 Masquerade

Solidny odcinek na poziomie pierwszego sezonu. Ogląda się go dobrze, bawi, ale za jakiś czas nic się z niego nie będzie pamiętało. Taka już natura Person of Interest. Wątek rozpieszczonej córki dyplomaty był już nie raz. Tak samo jak zdobywanie sympatii przez ochroniarza. Jednak mimo wszystko dobrze się to oglądało bo dużo komediowych momentów było jak np. kradzież portfeli czy zakupy. John jak zwykle mistrzowski. Nie rozumiem tylko czemu aż tak bardzo chcieli jej śmierci. Przecież jakby pożyła wiele by się nie stało, wystarczyło tylko ukraść telefon co by było o wiele prostsze.

Wątek Fincha ciekawy. Dobrze, że jego postać nie powróciła do stanu sprzed finału S01, a przeżywa wydarzenia. Dobra scena jak wyszedł na zewnątrz i jak pokazano jego zagubienie. Jednak mimo wszystko wziął się w garść i zaczął poszukiwania Root. Oby ją znaleźli jak najszybciej bo Amy Acker uwielbiam, a Root to najciekawsza postać powracająca.

Gdzieś w tle jescze ponownie pojawiła się była partnerka Reesa. Jak się okazuje wykorzystuje Snowa. I jest zainteresowana śmiercią Corwin. Do tego jeszcze to wszystko jest połączone z rządowym wątkiem. Ciekawe co takiego Corwin miała wszczepione w skórę i jakie dane to zawiera. Bez sensu tylko, że Carter o niczym nie informuje Johna.

OCENA 4-/5

Revenge 2×3 Confidence

Dopiero trzeci odcinek, a ja już się pogubiłem. Czemu nikt nie chcę się postawić Victorii? Co zyska opowiadając swoją historię? Co zrobią szefowie siwego? I czy na pewno byli to jego pracodawcy? A jeśli tak to czemu matka Emily była z nim? Mam mętlik w głowie, ale całkiem przyjemny. Uwielbiam ten serial za to, że zarzuca nas faktami i intrygami i nie wiadomo co o tym myśleć bo tego tyle jest.

Flashbacki Ems przyjemne. Trochę o Aidanie, trochę akcji, był też Takeda. Ciekawe czy będą jeszcze razem współpracowali czy raczej będą sobie świnie podkładać. I co Emily zrobi z czarną skrzynką? Co zrobi z telefonem? Jak znajdzie matkę? Dzieje się i dzieje.

Kłótnie Amandy z Jackem mnie nie interesują chociaż jestem ciekaw jak wpłynie to na Emily. Declan narobił sobie też kłopotów. Z pozoru kolejny nudny wątek, ale podejrzewam, że ten bogacz odegra jakąś istotną rolę w intrydze. Sceny z Nolanem jak zwykle bardzo przyjemne. Jednak jego ćwiczenie niezbyt się przydały, a zazdrosna CEO jest śmieszna.

OCENA 4-/5

Revolution 1×5 Soul Train

Dużo akcji, sporo się działo, a jakoś nie mogłem się przejąć wydarzeniami na ekranie. To już ten kawałek kłody z bombą lepiej zagrał niż główna bohatera. Scena z rozmową z Nevillem to dramat, uśmiech w pociągu straszny, ale już przeszła samą siebie jak zbierała drużyna na wyprawę do Filadelfii. Proszę zabijcie ją jak najszybciej! Beznadziejnie też wyszła scena z wisiorkiem jak dostał go Nate w swoje ręce, głupie też było spotkanie rebeliantów. Wszystko to odbywa się jakoś bez emocji… Bez sensu też była ucieczka Nate’a. Wyglądało to jakby mu pozwolili uciec, a okazało się że jednak popełni kolejny głupi błąd. Nie mam pojęcia jak oni przeżyli 15 lat bez prądu.

Flashbacki Nevilla mało odkrywcza. Już gdzieś widzieliśmy postać, która z potulnego baranka zmienia się w brutala bo coś w niej pęka. To wielkie zaskoczenie odcinka, że Nate jest jego synem nie było wcale takim zaskoczeniem. Już nie mogę się doczekać wątku zakazanej miłości miedzy Nevillami i Mathesonami…

Rachel dała się złamać, wyjawiła tajemnice nad czym pracował jej mąż – miał odzyskać prąd, a wisiorki miały w tym pomóc. Tyle to już wiemy… może jednak skoro Monroe wie to en wątek ruszy. Szkoda tylko, że jest wisiorków 12 bo znaczy to, że akcja będzie się z tym ciągnęła przez cały sezon.

Dziwne, że dopiero teraz wpadli na pomysł żeby użyć pociągu. Brakuje mi też więcej technologii, która nie korzysta z energii elektrycznej. Nie wierze, że nikt nie wpadł na pomysł stworzenia jakiś mechanizmów parowych.

Z plusów to np. domowa wersja Harrego Pottera i mapa nowej Ameryki. Jednak nie tylko Monroe wpadł na pomysł stworzenia własnego kraju. Mowa jest, że stracił kilkaset ludzi, ciekawe czy będzie nam dane zobaczyć jakieś większe bitwy. Pewnie nie, ale pomarzyć zawsze można.

OCENA 2+/5

Sons of Anarchy 5×6 Small World

Bardzo dobry odcinek. Działo się nie mało i było kilka mocnych scen. Chyba najlepsza jak Jax dokonał w końcu zemsty na strażniku więziennym i zatłukł go przy melodyjce z kulki. Dobrze, że nie pokazali jak go zmasakrował. To jak Tig zabił tą żonkę było niespodziewane. Trup za trupem ostatnio. Żona szeryfa też nie żyje tak jak jej dziecko. Szykuje się zemsta Roosvelta i kolejne problemy dla klubu. Inny trup to Carla tego najmniej się spodziewałem. Na początku grozi Gemmie, zmusza ją do seksu z Nero, a potem strzela sobie w łeb. Potem najlepsza Gemma jak stwierdziła, że musi iść odwiedzić dzieci. Nie szkodzi, że przed chwilą była świadkiem samobójstwa.

Potwierdzono, że te wtargnięcia są za namową Claya. Aż się boję co się stanie jak to wyjdzie na jaw i jak zareaguje Roosvelt. Chyba ktoś z tej dwójki nie przeżyje tego sezonu, a już na pewno Nomadzi.

Joel w SoA To było niespodziewane tzn. wiedziałem, że on się pojawi, ale zupełnie o tym zapomniałem. Uradowała mnie scena z nim i ciekawe czy następny odcinek zacznie się jak Gemma budzi się, a on w łóżku razem z nią.

Tara widziała się z Ottem i nie udało się go do niczego nakłonić. Tylko czemu nie powiedziała o tym Jaxowi? Czyżby przez ten tydzień chciała się namyślić, a może znajdzie inny sposób? W ogóle fajnie wyszła scena w domu jak Tara i Jax opowiadają o swoim dniu, a oboje kłamią jak z nut.

OCENA 4/5

The Walking Dead 3×1 Seed

Co za odcinek! Akcja, akcja i jeszcze raz akcja. Całe 40 minut to radosna wyrzynka zombiaków i to mi się podoba. Bardzo. Walka o żywność i leki, sprawdzanie domów, zdobywanie każdego metra pozycji i spektakularne odwroty i sytuacje beznadziejne. Oby więcej takich akcji w serialu! Walka w więzieniu, szczególnie dnia drugiego z policjantami w kombinezonach to coś cudownego aż jęknąłem jak zobaczyłem tak odzianych zombie. Jednak dali rade. Przedzieranie się korytarzami w świetle latarki z trupami na ziemi też niezwykle klimatycznie. I to wszystko okraszone mnóstwem krwi i eksplodujących głów. Na ostatniej scenie z amputacją nogi jęknąłem po raz kolejny. Auć! Michonne i wywianie kataną to też piękne rzeczy. Oby tego nie zabrakło w dalszej części sezonu.

A co u bohaterów? Pozmieniało się. Trochę dziwne, że nie trafili do więzienia od razu, ale może to i lepiej. Teraz są już zgraną paczką, przeżyli kilka miesięcy razem i ich poczynania są bardziej zgrane. Bardzo mi się podoba jak radzą sobie w grupie. Maggie i Glen mają słodkie momenty, Carl i Beth mają się ku sobie, tak jak Carol i Daryl, tylko Lori i Rick się oddalają mimo jej ciąży. Przerażające było jak Lori mówiła o niej jak się bała, że dziecko zje ją od środka, aż się zacząłem bać tego porodu. Ciekawe tylko jak będą dalej się kształtowały relację w grupie po pojawieniu się nowych. Grupka więźniów z pewnością namiesza.

Na uboczu Michonne z Andreą. Ta druga choruje i jest z nią ciężką. Widać, też że te dwie zbliżyły się do siebie. Chciałbym zobaczyć flashbacki z ich przygód. I mam też nadzieje, że po jakimś czasie dołączą do reszty. A wykorzystywanie zombie jako tragarzy to świetny pomysł!

OCENA 5/5

Vegas 1×1 Pilot

Podobało mi się! Miałem obawy, że dostanę kolejnego drętwego procedurala z rozwiązywaniem spraw, ale Vegas wyjątkowo mi się podobało i nie raz zostałem zaskoczony. Szkoda tylko, że seriale tego typu średnio pasują do ogólnodostępnej telewizji i najprawdopodobniej szybko zostanie skasowany. Niestety bo klimat jest świetny – samochody i samoloty z lat ’50, eleganckie garnitury i szykowne kobiety. Kowboje i gangsterzy, dobrzy i źli, rozbudowujące się miasto i rancza. Szkoda tylko, że Las Vegas nie wygląda bardziej spektakularnie i daleko mu do prezencji Atlantic City z Boardwalk Empire, ale może z czasem pokażą więcej miejscówek.

Bohaterowie się ciekawi. Lamb walczył na wojnie w oddziałach specjalnych, teraz jest farmerem. Vince natomiast to modelowy mafiozo z tamtego okresu – inteligenty i zarazem brutalny. Wie jak zrobić porządek. Już nie mogę się doczekać otwartej walki między tą dwójką. Jest też burmistrz który pewnie bierze łapówki, prokurator który na pewno jest tym złym oraz rodzinka Lamba, o której nie warto pamiętać. Jest też ona – asystentka prokuratora o wyglądzie Trinity z Matrixa. Czuć chemię między nią a szeryfem, a to dobrze wróży na przyszłość.

Sprawa morderstwa ok. Podobało mi się, że wpleciono w nią Hells Angeles, miły smaczek. Szkoda tylko, że nie prezentowali się dosyć imponująco. Sceny akcji też dość średnie, a pogoń na koniu po ulicach Vegas śmieszna.

OCENA 4/5

Obejrzanych odcinków – 14

Najlepszy – The Walking Dead 3×1

Najgorszy – Revolution 1×5

Podsumowanie 01.10.2012 – 07.10.2012

Podsumowanie 08.10.2012 – 14.10.2012

Serialowe podsumowanie tygodnia [08.10.2012 – 14.10.2012]

Arrow 1×1 Pilota

Podoba mi się. Premierę oceniam lepiej niż Last Resort. Zadowoliło mnie wszystko – historia, gra aktorska i przede wszystkim wykonanie. Sceny akcji są bardzo zadowalające – pełne dźwigni i dynamicznej kamery. Już lubię ten brutalny styl. Główny bohater nie ma oporów przed zabijaniem (lub poważnym okaleczeniem) co mi się bardzo podoba i jest trochę odświeżające po 10 latach z Smallville. Ogromnie jestem ciekaw jak będą wyglądały flshbacki z wyspy i co takiego zdradził mu ojciec. Teraz wiele się nie dowiedzieliśmy, ale jakiś szeroko zakrojony spisek jest. Cliffhanger zbytnio mnie nie zaszokował, podoba mi się że matka będzie główną przeciwniczką.

Inni bohaterowie jak na razie dość nudni, ale z potencjałem. Przyjaciel sypie żartami nawiązującymi do popkultury (Lost i Zmierzch) i sypia z dawną miłością Olivera. Zapowiada się też, że domyśli się, że coś nie pasuje w nowym Olliem. Dinah i jej ojciec są ok, najbardziej mnie jednak ciekawi jak się rozwiną i kiedy poznają prawdę o Queenie.

W serialu jest też masa smaczków – maska Deathstroke’a na wyspię – co on tam robił? Dinah to oczywiście Black Canary, a siostrzyczka Olivera jest nazywana przez niego Speedie (w komiksach jego sidekick). Dzięki tym szczegółom i wykonaniu nie mogę się doczekać dalszych odcinków.

OCENA 5/5

Castle 5×3 Sacret’s Safe With Me

Dobry odcinek bo dużo zabawnych momentów. Wykupienie magazyny, Rick odbierający telefon, żarty z laleczki czy wszystkie momenty Rick/Kate. Po raz kolejny to napiszę – dzięki temu że są oni już parą serial nabrał nowej dynamiki. Ogromnie jestem ciekaw co będzie gdy się inni dowiedzą o tym. Szczególnie Gates. No właśnie Gates – trochę śmieszne z nią sceny, ale ogólnie za bardzo przerysowanie to wyszło. Jednak Rick zbijający lalki był świetny!

Sama sprawa niezła, ale trochę szkoda że nie dało się typować zabójcy. Nikt nie pasował i lokaj był zupełnie niespodziewanym wyborem. Jednak cudowne było jak Rick się ucieszył, że to on zabił.

Alexis wyjeżdża – trochę smutno, mam tylko nadzieje, że nie znaczy to że będzie jej mniej bo te krótkie sceny z Rickem są fajne mimo że już trochę się przejadły.

OCENA 4/5

Dexter 7×2 Sunshine and Frosty Swirl

Dobry początek, ale tempo trochę siadło jakoś w 3/4 odcinka. Rozmowy Dextera z Debrą bardzo dobre i przy tym humorystyczne (szczególnie jak Dexter mówi o Mrocznym Pasażerze). Do tego jeszcze swoje 3 grosze wtrącił Harry. Średnio mi się jednak podoba wątek z odwykiem i pilnowaniem Dexa przez siostrzyczkę. Jednak coś ciekawego się może z tego urodzić. Szczególnie jak braciszek będzie musiał zabić.

Wątek Luisa jest średnio ciekawy. Jednak chcę wiedzieć co takiego kombinują. Trochę mnie też przeraża bo to chory socjopata, a ci są najgorsi. Dexter pewnie będzie żałował że go nie zabił.

Isaac z ukraińskiej mafii jak najbardziej na plus. Morderstwo w jego wykonaniu fachowe. I jeszcze będzie szukał osoby odpowiedzialnej za morderstwo Victora. Oby natknął się na trop Dextera. Wtedy to będzie on miał prawdziwe kłopoty jeszcze z Debrą na głowie.

LaGuerta łączy kropki, ale strasznie wolno jej to idzie, jeszcze będzie trzeba poczekać aż zacznie kogoś podejżewać.

Końcowa śmierć skazańca dość niespodziewana. Myślałem, że zaraz powie, że jest chory i umiera, a on się rzucił pod ciężarówkę. Ciekawe jaki potencjał ukrywa ten wątek. Jedno jest pewne – postać Hanny będzie interesująca (Yvonne!)

OCENA 4/5

Homeland 2×1 Beirut is Back

Co za odcinek! W premierze sezonu było nakreślenie obecnej sytuacji postaci, teraz za to mieliśmy kontynuację wątków i wyszło to wyśmienicie. Carrie w Bejrucie oczywiście dała radę. Nie dość, że załatwiła informację o pobycie Abu Nazira to jeszcze uzyskała taśmę z przyznaniem Brodyego, o której wie na razie tylko Saul. Trochę w głupim miejscu była ukryta, ale to chyba jedyna rzecz do jakiej mogę się przyczepić w tym odcinku bo napięcia nie brakowało. Załamana Carrie w pokoju, a potem rozmowa z Saulem na dachu to popis aktorski Clare.

Również u Brodyego się sporo działo. To on ostrzegł Abu Nazira i zaczął okłamywać kolegów z marines. Podobało mi się też to co powiedział o Walkerze, że gdy zdradził przestał być marines. Świetnie też pokazano jego zachowanie po tym jak wysłał tego SMSa. Oj ciekawe co się stanie jak zacznie go tropić Saul. Czekam aż zacznie popełniać błędy.

U Jessicy nudno – ma zrobić zbiórkę dla weteranów. Cicho liczę, że Nick coś wypali na przemówieniu. Historia córeczki też mało co mnie obchodzi, ale jestem ciekaw jak jej temperament wpłynie na kampanię i czy to że wypaliła że jej ojciec jest muzułmaninem wpłynie na kampanię.

OCENA 5-/5

Hunted 1×2 LB

Serial trochę zwolnił tempo, nie było już tutaj szalonych akcji, a klimat przybrał bardziej ton taki bo ja wiem, melancholijny? Odcinek dzieje się wolno, ludzie są torturowani, umierają i do tego ta przygnębiająca muzyczka. Bohaterka za to nie może nic zrobić, stara się ale nie wychodzi jej. Ma też nadzieje, że czegoś się dowie, ale też jej to nie wyszło. I to wszystko mi się podoba! Bo mimo, że akcja toczy się powoli serial wciąga, a jego nastrój trochę mi The Killing przypomina.

Jednak mimo wszystko sceny akcji były – walka z siwym z blizną świetnie zrobiona. Długa i efektowna z częstymi cięciami zwiększającymi dynamikę. Dawno w żadnym serialu nie widział tak długich pojedynków. Efektownie wyszły też sceny skradania. Świetnie się to ogląda!

Intryga niestety powoli się rozkręca – nie wiadomo co jest w walizce, kim jest ten tajemniczy gość, co wie o Sam, czemu jej szef spotyka się ze swoją starą ofiarą, z kim spotyka się Aidan i kto jest wtyczką? Dużo pytań, dużo możliwości główkowania i zapewne długi okres czekania na odpowiedzi. I mi się to podoba.

OCENA 4+/5

Last Resort 1×2 Blue on Blue

Trochę gorzej niż pierwszy odcinek. Brakowało mi elementu zaskoczenia i jakiegoś naprawdę wgniatającego w fotel wydarzenia. Owszem była akcja, były ciekawe dialogi, ale tylko dobre. Oczekuje trochę więcej od tego serialu. Mało też polityki, a historia Kylie toczy się zdecydowanie za wolno. Więcej jej poproszę.

Konflikty jakie się wytworzyły podobają mi się. Grace ma poczucie winy, bosman chcę ślepo wykonywać rozkazy i ma swoich zwolenników, a jeszcze okazało się, że kapitan stracił syna co może być objawem jego szaleństwa. Poznaliśmy tez trochę z historii Sama (przetrzymywanie w Korei) szkoda tylko że nie było flashbacków. Wątek komandosa SEALs na razie taki sobie – obojętność, a potem ratuje skórę oddziałowi Sama – standard. Oby szybciej poruszyli co takiego robił w Pakistanie.

W wojnę o okręt wmieszała się Rosja. Dobrze! Chciałbym jak najszybciej zobaczyć reakcję Chin i UE. Brakuje mi trochę wielkiej polityki, doniesień medialnych też mogłoby być więcej.

Ogólnie jest dobrze, ale można by to zrobić o wiele ciekawiej.

OCENA 4/5

Merlin 5×2 Arthur’s Bane – Part 2

To było zaskakujące – Morderd został rycerzem Artura! Serio, nie spodziewałem się tego. Bardziej obstawiałem, że pokona Morgane i przejmie jej władzę, a tutaj takie coś – ocala Artura i dołącza do niego. To daje całkiem sporo nowych możliwości i ciekawe relację na linii Merlin/Mordred w końcu ktoś pojawił się w Camelot, kto zna tajemnice Merlina.

Gwen jednak nie chciała zabić Sefa, ale i tak wyszło że jest okrutna. Trochę bez sensu, że nie pilnowali jej 24h skoro podejrzewali że ojciec będzie ją chciał uratować. Za łatwo też wyszła ucieczka. Jednak mam nadzieje, że ona się jeszcze pojawi. I oby nie dołączyła do Morgany, ale boję się że będzie szukała zemsty.

Sceny akcji, ucieczki Artura czy bunt w kopalniach dość średnie, ale taki już ten serial. Przynajmniej na krajobrazy można było sobie popatrzeć i całkiem ładnie wyszły. Przekomarzania się Artura i Merlina mało, najlepsza sena w kanale. A jedna z najfajniejszych scen odcinka to zdecydowanie Merlin mówiący ze smokiem uwielbiam tego rodzaju sceny.

OCENA 4/5

Revenge 2×2 Resurrectio

Wszyscy wiedzą już, że Victoria żyję. Dobrze, że doszło do tego w już drugim odcinku. I jeszcze w jakim stylu powróciła – nakłamała Charlote i Conradowi, do tego jeszcze upozorowała, że to siwy ją porwał. Jaka ona przebiegła! szkoda tylko, że zapowiada się że teraz będzie plotła spiski znowu przeciw Conradowi. Mam tylko nadzieje, że będzie też się chciała pozbyć Emily i dowie się w końcu o niej prawdy.

Siwy nie żyję, trochę mnie to rozczarowała bo przez to dłużej będziemy szukać matki. Bo ona przecież musi żyć. Nie dowiemy się pewnie też wiele o Inicjatywie przez kilka najbliższych odcinków, ale i tak jest sporo wątków za które teraz może się zabrać serial.

Emily dalej okłamuje i wykorzystuje Amandę. I za to ją lubię/nie lubię jest bezwzględna wobec każdego. Ciekawe kiedy wyjmie tego asa w rękawie.

Nolan jak zwykle świetny. Bez spodni na konferencji z zarządem, opowieści o horrorach czy w końcu mianowanie nowego CEO. Ciekawe jak będą wyglądały jego relacją z tą babką.

Declan pewnie wpakował się w kolejne kłopoty. Nie zdziwiłbym się gdyby niedługo oskarżyli go o kradzież.

OCENA 4-/5

Revolution 1×4 The Plague Dogs

Co za dramatyczny odcinek. Może i śmierć Maggie miała wyjść dramatyczna i pokazać, że żadna postać nie jest bezpieczna, ale mnie tylko wkurzyła. Bo jak można zabić jedną z trzech ciekawych postaci, a zostawić przy życiu wiecznie użalającą się Charlie i Nate?! Strzał w stopę, nawet mi się nie chcę przez to obejrzeć kolejnego odcinka, ale jakoś spróbuję… Sama śmierć wyszła śmiesznie. O ile jeszcze flashbacki całkiem niezła to moment zadania rany i to, że nikt zbytnio nie przejął się, że jest ona ranna debilne. Tak samo jak szaleniec szczujący ludzi wściekłymi psami. Może i jego historia miała być wzruszająca, ale średnio to wyszło.

Lubię postać Milesa, ale producenci beznadziejnie ją prowadzą. Prze kilka odcinków wymiatał mieczem, a teraz dostał dwa razy – od Nate i tego szaleńca. Co to ma być? I jeszcze te kłótnie z Charlie. Męczące, ale wszystko co jej dotyczy takie jest. Dobrze, że końcówka całkiem niezła jak okazuje się, że wie więcej o matce Charlie niż mówi. I dobrze, że ma sporo tajemnic.

Co do jej matki – ogromnie jestem ciekaw co takiego ukrywa. Co wie o blackoucie? Jak zareaguje na spotkanie z Dannym i co dzieci zrobią jak się dowiedzą, że matka żyję i Miles jest odpowiedzialny za jej porwanie. Ciekawe co to za tajemnicze rysunki były. Monroe na razie nudny, wolałbym zobaczyć go dowodzącego państwem, a nie znęcającego się nad Rachel.

Nie lubię Nevilla. Przyznaje się bez bicia, a na początku mnie intrygował dzięki aktorowi, ale teraz uważał, że to nudna postać. Typowy żołnierz wierzący w pewną ideę, zabijający dla niej i mający jakieś skrupuły moralne i nawet rodzinę. Ile razy to widzieliśmy? Do tego jeszcze ta beznadziejne sceny – Danny przekonuje że będzie padać, idiotyczne chowanie się w stodole, a potem te rozmowy więzień/strażnik. Nudy okraszone średnimi efektami – trzęsąca się kamera tylko irytowała.

OCENA 2/5

Sons of Anarchy 5×5 Orca Shrugged

No to pojechali ostro w tym odcinku! Venus był szokujący. I to ujeżdżanie orki, miny Chibsa i Happego oraz napalony wzrok Tigga. Niesamowicie komediowa scena. A kto poznał Waltona Gogginsa zasługuje na wyrazy uznania odemnie. Nie miałem pojęcia, że to on. Doskonały występ gościnny. Scena z dzieciakiem też całkiem niezła. No i wcześniej jak Chucky go uśpił i na końcu Tigg został ugryziony w tyłek. Cudowne.

Jednak na miano najlepszej sceny zasługuje spotkanie z Irlandczykami. Walka z Gaalanem świetnie zrobiono, ale dużo lepsza była demonstracja nowej broni z wkurzonym Chibsem i opanowanym Jaxem.

Jax nieźle kombinuje. Szantaż i załatwienie wynajmu leśniczówki za możliwość wybudowania osiedla. Ciekawe tylko jaki ma dalekosiężny plan i jak dzięki temu skompromituje Pope’a i burmistrza. Bo chyba o to chodzi.

Żona szeryfa postrzelona i zapewne straci dziecko, ma za to ślad DNA pod paznokciami czyli Roosvelt powinien szybko namierzyć odpowiedzialnych za napady. I teraz pytanie – co na to Jax? Czy sam zrobi porządek? a może to szery weźmie sprawy w swoje ręce? Nie zdziwiłbym się tez gdyby okazało się, że to Clay ich nasyła na rabunki.

Podobała mi się też scena końcowa odcinek – Jax wraca do domu widzi śpiącą żonę i matkę z wnukiem. Sielankowy widok po ciężkim dniu w robocie. Otwiera paczkę, a tam zamówione części ciała.

OCENA 5-/5

Obejrzanych odcinków – 10

Najlepszy – Arrow 1×1

Najgorszy – Revolution 1×4

Podsumowanie 01.10.2012 – 07.10.2012

Serialowe podsumowanie tygodnia [01.10.2012 – 07.10.2012]

Castle 5×2

Bardzo dobry odcinek. Podoba mi się ta nowa dynamika między Rickem, a Kate. Ona zazdrosna, on nie wie co zrobić. Do tego to ich ukrywanie się. Przyjemnie się to ogląda, zupełnie jak nowy serial. Dobra Kate jak się martwiła jaką bluzkę założyć i potem Leni jak mówiła że tamta uprawiała seks.

Sceny między Esposito i Ryanem też fajne. Szczególnie jak wdali się w bójkę i potem Ryan zrobił sobie makijaż. To, że się pogodzą było oczywiste, ale dobrze, że nie nadeszło to od razu.

Sama sprawa o dziwo mnie zaskoczyła. Nic nie było takie jak się wydawało, a mordercy nie wytypowałem. Obstawiałem tą drugą pogodynkę. Świetna też była rozmowa między Kate i Rickem podczas przesłuchania.

OCENA 4/5

Copper 1×7

Wykrakałem! Gdzieś pisałem przy pierwszym odcinku, że chciałbym żeby poruszyli wątek szpiega Unii w Nowym Jorku i jest. Na razie to tylko wstęp, ale już jest ciekawie – niepokoje w Five Points i działanie pod przykrywką Morhausa. Teraz czekać, aż dowie się o tym Corcky i zadziała.

Kevin i kobiety – ten to ma do nich pecha. Po chwilowym szczęściu z Elisabeth dowiedział się prawdy o Annie. Biedne dziecko, co ona przeżywa, jej wątek jest przerażający i aż się boję co zrobi w finale zwłaszcza, że wie o Evie i Elisabeth. Boję się, że któraś zginie przez nią. Fajna scena była jak Corcky pokazał swoje prawdziwe oblicze i groził Elisabeth nożem, ale jakby przyszło codo czego to pewnie by jej krzywdy nie zrobił.

Z innych:
– wątek Francisa nudny, jakoś nie rozumiem tych jego związku i teraz jeszcze ma oddać się kościołowi – jasne, ciekawe tylko czemu nie powiedział Kevinowi, że Mary miała rejestr
– żona Freemana w ciąży – mało mnie to obchodzi, bardziej czekam na zamieszki na tle rasowym. Wielkie prześladowanie czarnych w finale? To by było dobre zakończenie sezonu
– Corcky nakarmił świnie ciałem, chyba oglądał ostatnio Hell on Wheels
– Andrew i jego sceny żoną to świetny element komediowy, w ogóle perypetie na posterunku całkiem niezłe – nowy rekrut i rozmowa z kapitanem, śmieszne.
– Elisabeth i Morehouse? Od dawna się na to zanosiło tylko jaka będzie reakcja Kevina. Ładnie to wszystko zapętlone.
– nie podobają mi się hashtagi, które są wyświetlane podczas niektórych scen – po co to komu?!

OCENA 4-/5

Dexter 7×1

Zaskakująco dobry odcinek. Nie spodziewałem się że po poprzednim sezonie tak bardzo mi się spodoba Dexter. Początek ciekawy i taka zabawa z widzami przez co jeszcze lepiej się to oglądało. Bo przecież jak to możliwe żeby Dexter wylatywał?! Jednak ładnie to wszystko zostało rozpisane.

Sceny z Debrą też niczego sobie. Ta otwierająca świetna! Szok i niedowierzania, a potem akceptacja. I przez ten cały odcinek powolne dochodzenie do prawdy by w ostatniej scenie doszło do kulminacji i Dexter przyznał się, że jest seryjnym mordercą. Ogromnie jestem ciekaw jak się będą układały relację między rodzeństwem i czego jeszcze się dowie Deb.

Flashbacki z młodymi przyjemne. Trochę ojca, trochę o mrocznej stronie Dexa i trochę o miłości brata do siostry.

Samo zabójstwo niczym się nie wyróżniło, rozmowa przy stole też słabiutka jednak fajnie że Dexter w końcu mógł kogoś zabić. Ciekawe tylko jak to się będzie wiązało z ukraińską mafią. I niech w końcu Yvonne się pojawi!

Śmiercią Mike się nie przejąłem. Umarł, trudno, płakał nie będę. Dochodzenie Marii i wątek z Luisem też mnie mało co obchodzą. Kolejne zapychające wątki, ale dobrze że przynajmniej tyczą się Dextera.

OCENA 4/5

Fringe 5×2

Fabuła powoli acz konsekwentnie idzie do przodu. Nie podoba mi się tylko, że teraz Bishopowie (i Astrid) będą poszukiwali kaset, które mają ich doprowadzić do sposobu pozbycia się Obserwatorów. Pomysł jak z gry RPG – zbieranie artefaktów, które mają uratować świat. Mam jednak nadzieje, że serial i tak będzie nas zaskakiwał.

Uwielbiam klimat tego sezonu – wszystko jest brudne i brutalne, pozbawione nadziei na przyszłość, a świat wygląda jakby był w agonii. Do tego jeszcze te sterylne wnętrza w siedzibie Obserwatorów. Jest też Etta – produkt tego świata. Ma inne zasady moralne niż jej matka, ucieka się do brutalniejszych metod bo właśnie ten świat ją do tego zmusił. Jednak mimo wszystko daje się przekonać Olivii bo widzi, że jest jeszcze szansa na ratunek dzięki niezłomnej postawie i hatowi ducha. Pięknie się to prezentuje.

Ogromnie mi się podobał też wątek z więźniem. Zszedł karmić gołębie, został złapany przez Fringe Team, jest torturowany przez Ette i kłamię Olivii. Strasznie emocjonująco to wyszło i autentycznie było mi go szkoda. Ciekawa była jego historia tchórzostwa, a potem poznanie prawdy o nim. Szczerze mówiąc to chciałbym żeby się jeszcze pojawił. I chciałbym też zobaczyć ten ruch oporu i nie mogę się doczekać gdy nasi bohaterowie przejmą w nim dowodzenie.

Wątek Simona zakończony. Chyba scena w laboratorium jednoznacznie pokazuje nam, że nie ma co liczyć na jego powrót. Ewentualnie dostaniemy jego głos i komputerowo generowaną twarz. Chociaż nawet takie coś bym przyjął z chęcią.

OCENA 4+/5

Hell on Wheels 2×7

Strasznie męczący odcinek. Lubię tych bohaterów, ale czasem scenarzyści nie wiedzą co z nimi zrobić i przez to powtarzane są znane motywy. Callum dalej chcę uciekać od przeszłości i jest zmęczony życiem, Szwed dalej miesza, a Ferugson chcę zdobyć pozycję. Wszystko to dzieje się w ślamazarnym tempie co w tym epizodzie szczególnie utrudniało oglądanie. Dobrze jednak, że zdarzyła się rzecz, która może sporo namieszać – Lily przespała się z Callumem. Ciekawe jak zareaguje na to Durant i co to wprowadzi nowego do serialu.

Ogólnie ten odcinek skupiał się bardziej na psychice Bohanona i starał się odpowiedzieć na pytanie czego jest takim człowiekiem jakim jest. Rozmowa ze Szwedem bardzo fajna – zarówna ta w barze jak i wagonie. Ta konwersacja z Roth też mu dała trochę do myślenia. Teraz pytanie zmieni się on i zacznie o coś walczyć czy dalej będzie uciekał?

Z innych rzeczy:
– interesy Irlandczyków, wybuchowy charakter Mickeyego i braciszek dalej zakochany w Ruth – mało co mnie to obchodzi, tak samo jak zmiana właściciela baru
– Ferguson buduje dom? bez przesady… w ogóle nudną historię ma w tym sezonie
– zmiana jaka zaszła w Szwedzie w tej serii dalej mi się nie podoba. Owszem lubię oglądać tego szaleńca, ale to jego zachowanie jest strasznie irracjonalne
– kłopoty spowodowane niobecnością Duranta zbyt małe, oczekiwałem jakiś większych zamieszek, ale do niczego takiego nie doszło

OCENA 3=/5

Homeland 2×1

Owszem nie było jakiś fabularnych rewolucji, ale nie powiedziałbym że przez to odcinek nudny. Mnie szczególnie zainteresowała nowa sytuacja geopolityczna. Obecnie tylko się mówi o ewentualnym ataku na Iran, a w serialu będą próbowali pokazać tego konsekwencję. Zapowiada się to fascynująca, a ja jestem ciekaw czy pójdą dalej. Otwarta wojna? a może mają już jakieś dalekosiężne plany na kolejny sezon.

Aktorsko ten serial udowadnia, ze nagrody dla aktorów jak najbardziej uzasadnione. Carrie i jej nowe życie – ciekawy wątek, podobało mi się jak pokazali ją w domu, a potem w szkole. Następnie przyszła wiadomość od Saula i wszystko legło w gruzach. Świetne są sceny gdy ona nie radzi sobie jako agentka i ta panika na jej twarzy. Claire Danes dzięki tej roli stała się moją ulubioną aktorką.

Brody natomiast będzie kandydatem na wiceprezydenta. Jak ja bym chciał żeby nim został! Już teraz jego działanie na rzecz Abu Nazira może przynieść wielkie szkody, a co dopiero jak będzie znał tajemnicę państwowe. Ciekawe też co wyniknie z faktu, ze Jessica zna jego tajemnicę. Podobała mi się też jego scena z córką jak zakopywali Koran.

OCENA 4/5

Hunted 1×1

Najlepsza premiera tego sezonu! Nie spodziewałem się, że ten serial będzie taki dobry co mnie niezmiernie cieszy i sprawia, że ogląda się go jeszcze lepiej. Wciąga od początku i nie pozwala się oderwać przez bitą godzinę. Wszystko to zasługa niezwykłego montażu i gr aktorskiej Mellisy George. Ten pierwszy jest niezwykle dynamiczny i pomysłowa. Ona natomiast dźwiga na barkach odpowiedzialność za cały serial i doskonale się z tego wywiązuje. Doskonała gra aktorska.

Mamy też niezwykły świat szpiegów – kod w gazecie, śledzenie się i efekciarskie zabawki. Są też podróże po świecie i widowiskowe walki i strzelanie. Szczególnie scena w kawiarni mi się podobała – świetna realizacja. Oby więcej i jeszcze bardziej efektownie.

Sama główna intryga też ciekawa – super szpieg Sam Hunter wraca do pracy po ponadrocznej przerwie i będzie szukała osoby odpowiedzialnej za jej postrzelenie. Kto na nią poluje? Kim jest ten tajemniczy faceta? Czemu chcę jej śmierci? Oby intryga była przemyślana i równie fascynująca co pierwszy epizod.

Inni bohaterowie na razie są tłem, ale sprawiają pozytywne wrażenie. jestem ciekaw ich backstory. Mam tylko nadzieje, że Sam będzie chodziła z nimi w większe interakcję niż miało to miejsce w tym odcinku. No i poproszę mniej wątku romansowego.

OCENA 5/5

Merlin 1×5

Solidny powrót. Bardzo lubię ten serial i raduje się, że w końcu mogę popatrzeć na starych bohaterów. Jak poprzednio sezon zaczyna się od wysokiej stawki – Morgana uprowadza ludzi Artura, szuka jego zguby, mamy też wielką przepowiednie i powrót Morderda. Dzieje się całkiem sporo. Ciekawe tylko czy dostaniemy tą wielką bitwę czy Merlinowi uda się zaradzić przepowiedni. Oby nie.

Zamek Morgany świetnie wygląda. W ogóle jakby poprawili krajobrazy i scenografię w tym sezonie. Do tego jeszcze świetnie prezentuje się ta kopalnia. Ciekawe tylko co takiego znalazł tam Gwaine. Kim jest ten stwór o wyglądzie kosmity?

Ze śmiesznych elementów to kłótnie Merlina z Arturem, ale mogłoby być ich więcej. Świetne było jak Merlin żonglował jajkami i ta mina Artura. Cudowne, Fajna też scena w siatce jak Merlin dał się podejść jak dziecko.

Gwen jako królowa jest mi obojętna. Może i sobie radzi, ale nie daruje jej skazania Sefy na śmierć. Bardzo mi się podobała jej scena z Merlinem i chciałbym żeby została w serialu jak najdłużej. Niech już zabiją jej ojca mimo że bardzo lubię tego aktora.

OCENA 4/5

Person of Interest 2×2

Dużo lepiej niż podczas premiery jednak ja wciąż uważam, że ten serial stać na wiele więcej. Amy Acker jak zwykle przeraźliwie urocza jak Root i jej sceny z Haroldem w chatce to chyba najlepsze momenty odcinka. Szkoda tylko, że Finch tak mało ma do gadania. Jak ja się nie mogę doczekać ich kolejnego spotkania! I ciekawe też czego nowego dowie się o Maszynie, czy ją znajdzie i czy wprowadzi jakieś swoje udoskonalenie. Oby.

Śledztwo Carter i Johna wypadło znośnie.To, że pan Russel ma coś wspólnego z porwaniem było wiadome odkąd zobaczyliśmy, że wypożycza książkę Kinga. Jednak odkrycie, że Hanna nie żyję było zaskoczeniem, a to Sam okazała się Root. Ładnie się potem zemściła i jestem ciekaw do czego jest jeszcze zdolna.

Fusco z Miśkiem byli świetni. Oby piesek jak najdłużej został w serialu bo podoba mi się jak bohaterowie mówią po holendersku. Dobre też był motyw drinka z jajkiem albo John jak zwykle robiący rozróbę w barze i potem jak ukradł kuszę.

OCENA 4/5

Revenge 2×1

Revenge to odkrycie ubiegłego sezonu dlatego tak czekałem na powrót tego serialu. I przez cały ten hype trochę się rozczarowałem bo średnio mnie zaskoczył odcinek. Owszem oglądałem się go bardzo dobrze, nawet nie wiadomo kiedy zleciał, ale mogłoby być trochę lepie.

Trening Emily świetny, nowe gość też intrygujący, ciekawe jak będą wyglądały sceny z tą dwójką. Nie podoba mi się tylko nowy aktor, który wciela się w Takede. Lostowy Dogan o wiele bardziej pasował do tej roli, ten jest dość średni. Ciekawe tylko z jaką misją wysłał Amadnę i czy ona na pewno go posłucha.

Emily szuka matki i trafia do szpitala psychiatrycznego. Kto wsadził tam jej rodzicielkę? Jaki w tym udział miała Victoria? Co teraz z matką? Kolejne pytania i dlatego uwielbiam ten serial. Pytanie też czy aby na pewno rząd interesuje się Conradem czy to tez była ściema Vitorii. A to że ona żyła to żadne zaskoczenie.

Charlotte mnie nie denerwowała w tym docinku, ba nawet się ciesze, że żyję. Nie sądziłem, że Ems się tak do niej zbliży. No i myślałem że to ona ją wykorzystuje i z fabrykowała wyniki krwi, a to jednak Conrad. Ciekawe jak będą się rozwiały relację siostrzyczek w tej serii.

Noal na treningu bokserskim xD dość niecodzienny widok. I jeszcze opowiada, że poznał karate. Aż nie mogę się go doczekać w akcji.

Wątek Amandy i Jacka jak na razie do mnie nie przemawia. Taka zapchajdziura. Do tego jeszcze Declan, który niby jest ale nie odgrywa żadnej znaczącej roli.

Flashforward z początku zaskakujący. Myślałem, że badają wrak samolotu, którym leciała Victoria, a to łódź Jacka. Kto ją podpalił? czy to on nie żyję czy może jakaś inna ważna postać? a może to ten drugi uczeń Takedy? Równie intrygujące co początek S01.

OCENA 4-/5

Revolution 1×3

Nie mam pojęcia co myśleć o tym serialu. Z jednej strony masa głupot, a z drugiej ciekawe pomysły. Szerze mówiąc to nie sądziłem, że przeszłość Milesa jest taka mroczna. Po zaćmieniu sam zaczął wymierzać sprawiedliwość, a potem został szefem Milicji Monroe. Ciekawe jak do tego doszło i czemu zrezygnował, jak wyglądał konflikt między tą dwójką. Ciesze się też, że w końcu pokazali trochę tego brutalnego świata, niby tylko w flashbackach, ale całkiem nieźle to wyszło.

Akcja jak zwykle przyjemna, walki efektowne,  ale wszystko to strasznie naiwne. I czemu do cholery znowu nie strzelali do dowódcy na początku?! Przecież snajper powinien pierw pozbyć się oficera co by spowodowało zamieszanie. Nie pokazano też żadnego załamania morale co jest kolejnym bezsensem. Idiotyczne też było odbicie Milesa, za łatwo to wszystko wyszło. Dobrze jednak, że Jeremego nie zabili bo jest szansa, że jeszcze się pokaże.

O Chalie w tym odcinku nawet nie chcę mi się pisać bo jest ona niepotrzebna. Bez niej serial byłby o wiele lepszy. Jakbym miał wybrać jej najgorszą linię dialogową to wtedy gdy powiedziała, że to jej brata i ona podejmie decyzję co mają zrobić…

U Dannego też nudno, za łatwo sobie poradził z prześladowaniem. O wiele lepiej by było jakby go zabili… Szkoda, że Neville nie dostał więcej momentów.

Aaron i Maggie dotarli do Grace i, trochę pogadali, znowu nudne dialogi dostaliśmy, i dostali na chwilę prądu. Czemu? Nie wiadomo. Może i cliffhanger miał być szokujący, ale dla mnie był raczej wymuszony.

OCENA  3=/5

Sons of Anarchy 5×4

Oczekiwałem, że ten odcinek będzie bardziej emocjonalny, będą wspominki Ope’a i nie raz się wzruszę. Niestety, ale przez większość czasu Jax zajmował się sprawą burdelu Nero. Trochę szkoda bo wątek ten jest średnio ciekawy. Jednak na szczęście całkiem nieźle się pod koniec rozwinął jak Nero dostaje listę dziewczyn, burdelmama zostaje pobita i Emma Jane wciąż twierdzi, że to nie ona dała znać policji. Więc kto w takim razie? Czyżby mieli jakiegoś kreta? A może to sam Nero chcę wykorzystać klub? Mam nadzieje, że nie.

Dobrze, że ostatnie pożegnanie wyszło świetne. Nastrój żałoby i zegnanie się przez poszczególnych członków i na koniec schodzi Jax i wszystko to okraszone genialną muzyką. Jednak ja i tak twierdzę, że można by to było ciekawiej przedstawić.

Sprawa Pope’a została szybko przegłosowana, lub się zgodził, ale Jax najwyraźniej coś planuje. Nie mogę się doczekać jego zemsty.

Kolejny raz wspomniano o kradzieżach, ale pewnie dalej będziemy musieli czekać żeby choć trochę się wyjaśniło. Oby tylko nie za długo.

OCENA 5=/5

Obejrzanych odcinków – 12

Najlepszy – Hunted 1×1

Najgorszy – Revolution 1×3

Fringe S05E02 In Absentia

Fringe to serial niekonsekwentny. Na początku nie posiadający własnej tożsamości, rozbudowujący parę wątków, potem je porzucający, zmieniający kierunek rozwoju o 180 stopni i skupiający się na wojnie dwóch światów. Porzucono wątek Wzoru czy apokaliptycznych nawiązań. Wraz z 5 sezonem mamy kolejny zwrot, alternatywnej rzeczywistości nie ma, jest tylko szara przyszłość. I zupełnie nie przeszkadza, że serialowi brak spójnej fabuły na przestrzeni tych pięciu serii. To serial o ludziach w nadzwyczajnych sytuacjach. Jest to próba zgłębienia natury człowieka czyli tematu do którego konwencja sci-fi idealnie pasuje. I dlatego brak konsekwencji i skakanie po tematach należy twórcą wybaczyć i czerpać przyjemność z kolejnych przygód naszych bohaterów.

Odcinek drugi tak jak premiera serii zaczyna się flashbackem. Znowu dostajemy to samo wydarzenie – początek inwazji i zagubienie Etty. Nawet jest spotkanie w namiocie Olivii i Petera tylko, że tym razem dialog trwa trochę dłużej. Trochę rozczarowujące bo miałem nadzieje, że co odcinek będzie eksplorowany nowy, ważny moment walki z najeźdźcami. Jednak jest na to logiczne wyjaśnienie – tym razem śniła Olivia i to ona budzi się spocona i z krzykiem Etta na ustach. Pięknie pokazano, że trauma utraty dziecka dotknęła oboje rodziców i z chęcią się dowiem jak jej szukali w przeszłości. Ciekawe czy w następnym odcinku inwazją zostanie pokazana z perspektywy Astrid lub Waltera.

Z Ettą wiąże się kolejny ciekawy motyw odcinka i zapewne jeden z przewodnich wątków sezonu – poznawanie rodziny. Te nieznaczne gesty, spojrzenia na siebie, wymowne milczenie, często zakłopotanie, pokazują jak trudne są pojednania po tylu latach. Jednak jak to w rodzinie jest też zaufania, Olivia zdaje się na osąd córki mimo, że się z nią nie zgadza. Pozwala się jej wykazać samodzielnością mimo, że się o nią martwi. Zapewne chcę ją traktować jak małą córkę, ale zdaje sobie sprawę, że jest ona już dojrzałą kobietą z której zdaniem trzeba się liczyć. I bardzo dobrze, że serial poszedł w tym kierunku. Nie ma, przynajmniej na razie, oklepanego konfliktu pokoleń i durnych kłótni, które oczywiście skończyłby się pojednaniem. Jest za to powolne budowanie zaufania i próba odnalezienia się w nowej sytuacji.

Nie tylko rodzina odkrywa się na nowo, ale też Olivia próbuje się odnaleźć w nowej rzeczywistości. Nie jest ona przyzwyczajona do tego brutalnego świata i musi na nowo zaakceptować reguły gry. Robi to jednak niechętnie i zarazem pozostaje wierna swoim zasadom. Wie, że nie może walczyć z Ettą i nakłaniać ją do tych samych zasad moralnych co sama wyznaje. Jej córka jest produktem zdegenerowanego świata, gdzie kolejny dzień jest walką o przeżycie, a mieszkańcy są pozbawieni nadziei na poprawę.. Dlatego też nie widzi problemów z torturowaniem i zabiciem lojalisty. Sam ruch oporu posługuje się równie brutalnymi metodami co siły rządowe, przystosował się do świata i uznaje, że ogień należy zwalczać ogniem. Jestem ogromnie ciekaw jak wyjdzie spotkanie resztek Fringe Division z ich przywódcami i jak się zmieni ich modus operandi. Olivia udowodniła Etcie, że wciąż jest nadzieje i że należy dostrzegać dobro w ludziach. To właśnie dobro i niezwykły hart ducha są zdolne zmienić świat.

Niezwykle ciekawie prezentowała się też historia schwytanego żołnierza lojalistów. Poznajemy go z dwóch stron – jako wiernego sługę najeźdźców i normalnego człowieka jakich wiele, nie pozbawionego skrupułów i wrażliwego. Znajduje się on w niewłaściwym miejscu o niewłaściwej porze. Zszedł do laboratorium by karmić gołębie. Rzecz zupełnie abstrakcyjna w tym okrutnym świecie, a jednak ktoś nadal jest wrażliwy na przyrodę mimo, że służy tym złym. W rozmowach z Olivią i Ettą całkiem dobrze go poznajemy. Budzi tez w pewnym momencie naszą sympatię. Odkrywamy dzięki niemu czemu ludzie ulegają wrogowi, jest mowa o woli walki i poddaniu się. Szczerze mówiąc to chciałbym go jeszcze spotkać i zobaczyć jak jego życie się zmieniło. Czy nabrało sensu czy może tchórzostwo i wygoda zwyciężyło. Czy silniejsza jest chęć wiara w zwycięstwo czy uleganie instynktom.

Napisałem ponad 500 słów i jeszcze nic o fabule, ale to dlatego że jak nakreśliłem we wstępie – w tym serialu najważniejsze są postacie mimo, że sama warstwa fabularna jest niezwykle wciągająca i co odcinek każe zadawać pytania charakterystyczne dla najlepszych produkcji „co dalej?” i „czemu trzeba czekać na następny epizod tak długo?”. Co się więc wydarzyło? Niewiele. Bishopowie (i Astrid) udali się do Harvardu by odnaleźć jakieś ślady zapomnianego planu Waltera. Tam znajdują kasetę, która odsyła ich do kolejnego materiału. I praktycznie tyle przez całe 40 minut. Trochę mi się to nie podoba bo przypomina to trochę grę RPG gdzie drużyna błąka się po świecie w poszukiwaniu artefaktów, które uchronią go przed zagładą. Jednak z perspektywy tych czterech serii jestem pełen wiary w twórców i pewien, że jeszcze nie raz nas zaskoczą.

Na koniec kilka spraw. Ta pierwsza to szalone zachowanie Waltera i jego nerwowe tiki. Czyli jednak Windmark poważnie uszkodził mózg Waltera i mamy powtórkę z dawnych sezonów. Szkoda bo liczyłem, że jednak teraz dostaniemy go opanowanego i metodycznego. Jednak mimo wszystko jego postać dalej potrafi rozbawić i wzruszyć. Nawiązując do niego muszę wspomnieć o Ministerstwie Nauki znanym z 4×19, które swoją siedzibę (lub przedstawicielstwo) ma w budynku Harvardu. Widzimy nieludzkie eksperymenty na ludziach i mózgach prowadzone przez Obserwatorów. Czyżby nawiązanie do prac Waltera, które on i Belly przeprowadzali w tym samym budynku?  W jednej z z sal można zaobserwować głowę Simona. To jednoznaczny sygnał, że Henry Ian Cusick nie powróci w całej okazałości. Można jednak liczyć, że jeszcze usłyszymy jego charakterystyczny głos. Liczę też, że zobaczymy Ginę. Harvard został zabursztynowany więc może i nasza ulubiona serialowa krówka przetrwała koniec znanego nam świata. Mam też marzenie żeby zobaczyć co dzieje się w innych rejonach globu, ale to chyba pozostanie marzeniem. To serial amerykański i pewnie tylko na Ameryce będzie się skupiał.

Podsumowując – kolejny solidny odcinek skupiający się na człowieczeństwie bohaterów i znowu nie wiadomo kiedy minęło to 40 kilka minut. Niestety mam ten sam zarzut co ostatnio – brak Niny i Broylsa. I oby następny epizod naprawił to uchybienie.

OCENA 4+/5

„Namiestniczka. Księga 1” – Wiera Szkolnikowa

Jestem pozytywnie zaskoczony, nie spodziewałem się że książka aż tak mnie wciągnie. Kupiłem ją bo trafiłem promocję na allegro i była bardzo zachęcająca ze względu na stosunek cena/ilość stron. Myślałem, że dostane się do klasycznej krainy fantasy i będę ją czytał głównie w pociągu bo inaczej nie będzie czasu. Jak się myliłem! Książkę skończyłem w niecały tydzień mimo, że ma ponad 800 stron. Może i nie była innowacyjna, ale autorka umiejętnie łączyła sprawdzone pomysły i wzbudzała w czytelniku emocję przez co nie można się było od niej oderwać, a przecież sam pomysł na fabułą nie jest niczym oryginalny.

Mamy starożytną przepowiednią, wybrańców którzy muszą stawić czoło zbliżającemu się końcowi, twarde i samodzielne kobiety (nie rzadko silniejsze od mężczyzn) czy intrygi w królewskich rodzinach. Są też romanse. Wszystko to stanowi integralną, całość, a wątki na pozór nie związane ze sobą w końcu zaczynają się przeplatać. Tytułową bohaterką jest Enrissa jednak nie znaczy to, że książka jest o niej. Historię obserwujemy też z perspektywy dawnego bohatera wojennego, który ponad wszystko stawia sobie honor. Z pozoru postać szablonowa, ale wyzwania przed którymi stoi wystawiają go na próbę. Mamy też dwójkę jego dawnych podkomendnych i zarazem wasali Namiestniczki. Każdy z nich żyje swoim życiem, zakochuje się, podejmuje trudne decyzje i popełnia błędy. Bohaterów poznajemy całkiem nieźle ponieważ książka opisuje ponad 10 lat z życia Imperium Anryjskiego. Coraz lepiej ich rozumiem i nie dziwią nas ich wybory. Muszę też przyznać fabule, że wzorowo się rozkręca na początku stawka jest niewielka, ale wraz z upływem czasu rośnie by osiągnąć moment kulminacyjny na końcu. Samo zakończenie jest satysfakcjonujące mimo, że jest to pierwszy tom trylogii. Nie pozostawia niedosytu, a jedynie zaostrza apetyt na kolejny tom.

Bardzo mi się podobał świat wykreowany przez Wiere Szklnikową. Przypomina on końcówkę naszego średniowiecza czy początek renesansu z tym, że władzę sprawuje kobieta (w związku z tym że autorką jest Rosjanką skojarzenia z carycą Katarzyną II nasuwają się same). Mamy wielkie reformy wojskowe, wyprawy za morskie, wynalezienie prochu strzelniczego i próbę zmniejszenia niezależności podległych księstw. Mamy też elfy. Odmienne jednak od tych Tolkienowskich te są bardziej mroczne więcej czasu poświęcają spiskom. Z innych elementów fantastycznych jest magia (której działanie nie zostało jasno sprecyzowane) oraz ingerencja bogów w życie śmiertelników. Jeśli miałby przyrównać Namiestniczkę do jakieś topowej produkcji byłaby to Pieśń Lodu i Ognia tylko, że tutaj jest o wiele więcej elementów nadnaturalnych. Podobna jest też religia opierająca się na Siedmiu bogach i często brutalny sposób przedstawienia świata. Ja na pewno nie chciałbym tam mieszkać. Szkolnikowa jednak nie skupia się na problemach maluczkich, ją tylko interesują główni bohaterowie i to oni są osią akcji co mi się bardzo podoba. Nie ma niepotrzebnych zwolnień i Martniowskich bezcelowo ciągnących się wątków. Koniec jest z góry ustalony i autorka konsekwentnie do niego dąży. Jednak od czasu do czasu opowiada historię Anry, bohaterowie wspominają dawnych herosów, a zdarza się też że czasem jesteśmy raczeni opisami ówczesnej mody. Na szczęście nie ma kilkustronicowego streszczenia menu wielkiej uczty bądź ciągnącego się w nieskończoność wesela.

Podoba mi się też styl jakim książka została napisana. Przypomina to trochę gawędziarza snującego długa opowieść. Jest on też bezstronnym narratorem przez co na początku ma się wrażenie, że każdy bohater jest pozytywną postacią. Dopiero z czasem gdy zaczynają oni podejmować decyzję przestajemy z nimi sympatyzować. Nie wiem czy to był celowy zabieg, ale pod koniec książki mało kogo lubiłem, ale to dobrze bo znaczy to że ich przygody mnie obchodziły i nie były mi obojętne, a sami bohaterowie nie byli czarni albo biali. To co podbija w moim mniemaniu ocenę książki są archaizmy językowe, które podkreślają, że przenosimy się w inne czasy. Również dialogi zostały inteligentnie napisane. Bohaterowie ważą każde słowo i niekiedy mamy wgląd w ich proces myślowy. Przypominało mi to trochę szermierkę słowną z Diuny gdzie nieodpowiednia wypowiedź mogła zaważyć na czyimś życiu, a pochopne i nieprzemyślane słowa niosły długoterminowe konsekwencje.

Czy polecą pierwszy tom Namistniczki? Tak. czy sięgnę po następny? Zdecydowanie. Wydarzenia tego tomu zmieniły bohaterów, odcisnęły na nich piętno oraz położyły podwaliny pod bardziej epickie wydarzenia. Warto sprawdzić tą książkę bo wycieczka po świecie Suremu to udane połączenie klasyków literatury fantasy i sprawdzonych motywów z szczyptą własnych pomysłów. Szczyptą, która nadaje idealnego smaku tejże potrawie.

OCENA 4/5