Continuum S01E01 A Stitch in Time

Continuum to nowy serial kanadyjskiej stacji Showcase. Normalnie nie brałbym się za oglądanie nowej produkcji, ale że są wakacje i brakuje mi sci-fi w telewizji postanowiłem dać szanse tej produkcji. I w sumie jestem z tej decyzji zadowolony. Serial może i nie jest jakiś wspaniały, ale na podstawie pilota mam wrażenie, że szykuje się dziesięć godzin porządnej przygody mimo tego, że sam pomysł nie jest jakiś rewolucyjny. Najkrócej można go podsumować wyświechtanym sloganem „Fight for the future”, który już nie raz przejawiał się w serialach czy filmach. Tutaj główną bohaterką jest policjanta która wraz z grupą skazanych na śmierć terrorystów cofa się w czasie o sześćdziesiąt lat, a następnie zaczyna na nich polować przy asyście pewnego hakera. Prawda, że proste? No nie do końca bo pierwszy odcinek miał kilka elementów, które mnie mocno zaintrygowały.

Przede wszystkim elementy fantastyczne. Efekciarska technologia, która wg. serialowej mitologii dopiero raczkuje, w rękach głównej bohaterki jest śmiercionośnym narzędziem. Mundur z opcją kamuflażu, kamizelki kuloodpornej czy posiadający możliwość generowania impulsu elektrycznego. Kamerki wbudowane w oczy, nowoczesna technologia komunikacyjna czy serum prawdy. A to przecież dopiero pierwszy odcinek i z pewnością gadżety z 2077 roku jeszcze nie raz nas zadziwią. Jest też „wehikuł czasu”. Sama podróż zgrabnie wykonana, ale też nie próbowano jej naukowo wytłumaczyć. W pewnym momencie nawet serial puszcza do nas oko mówiąc, że jest kilka teorii o podróżach – że nie możemy nic zmienić lub że nasze działania wpłyną na oś czasu. Do tego jeszcze finałowy zwrot akcji (który jest do przewidzenia) jeszcze bardziej wszystko gmatwa i pozostawia nas z pytaniem: czy to wszystko zostało zaplanowane, dzieło przypadku, a może battlestarowa boska interwencja?

Najbardziej w tym serialu obawiam się tego, że dostaniemy procedural. Jeden odcinek = jeden terrorysta. Jednak na szczęście wszystko wskazuje na to, że tak nie będzie. I dobrze bo to z pewnością położyłoby to cały serial. Mamy dziesięć odcinków i w ich obrębie można przedstawić interesującą historię. Alcatraz w tym przypadku właśnie zawiódł – pomysł był podobny – więźniowie i podróże w czasie (tylko w drugą stronę), ale serial za bardzo chciał być następcą Lost. Widz zadawał pytanie i nie uzyskiwał żadnych odpowiedzi, a bohaterowie zamiast skupić się na istotnych sprawach latali za zbiegami bo przecież tylko oni w całym kraju mogli ich powstrzymać… Tutaj tego nie powinno być bo nie dość, że potencjalnych spraw jest mniej to jeszcze tutaj ci źli działają w sposób zorganizowany, w grupie i raczej ciężko byłoby ich wyłapać pojedynczo. Do tego jeszcze nie boją się zagrać agresywnie, a ich pojawienie się już wpłynęło na krajobraz miasta. Potencjał w historii jest i liczę, że nie zostanie zmarnowany.

Co najważniejsze postacie w serialu nie są nudne. Może Kiera, funkcjonariuszka z przyszłości, ma przez większość odcinka zbolalą minę, ale widz czuje do niej sympatie. Nie dlatego, że jest twardą policjantką będącą w stanie poświęcić życie, a dlatego że znalazła się w zupełnie nowym świecie. Jest zagubiona i do końca sobie nie radzi. Co ciekawe w przyszłości zostawiła męża i dziecko. Dziecko! Rzadko kiedy zdarza się, że główną bohaterką jest matka, a do tego odcięta od swojego potomstwa. Ciesze się ogromnie bo nie powinno być sztucznych wątków romantycznych i rozterek czy kocham tego czy tamtego. Będzie za to determinacja. Pierw w poszukiwaniu złoczyńców, a potem albo w międzyczasie próba znalezienia sposobu na powrót do domu. Powinno też być pogodzenie się z nową sytuacją, ale też wspomnienia utraconego domu. Ogromnie jestem ciekaw jak twórcy sobie z tym poradzą i trzymam za nich kciuki.

O pozostałych bohaterach nie można na razie wiele powiedzieć. Policjant wygląda na służbistę i może zacząć się podkochiwać w Kierze. Nie obraziłbym się gdyby zginał w jakiś dramatyczny sposób. Hakerek czyli Alec Sadler jest kimś znaczącym dla przyszłości. Przez większość odcinka był pokazywany przed komputerami i podczas rozmowy z przybyszką z przyszłości, ale już można sobie wyrobić o nim zdanie. Na pewno ma wprowadzać do serialu element humorystyczny co się udaje. Co ciekawe szykuje się też jakieś backstory związane z jego rodziną. Oby tylko miało to istotny wpływ na cały serial.

Równie istotna jest druga strona barykady czyli ci źli. Tylko czy na pewno tacy źli? Owszem posługują się okrutnymi metodami, część z nich to z pewnością psycho i socjopaci, ale jak to się mówi cel uświęca środki, a celem grupy Liber8 jest, a jakże wolność. Bo świat przyszłości nie jest wyśnioną utopią. Na razie nie wiemy o nim wiele, ale kilka faktów można już wyłuska – państwami rządzą korporację, albo raczej państwa zostały przez nie zastąpione. Wolność jest luksusem który nie jest dostępny dla wszystkich. Prawa obywatelskie są organiczne, a Protektorzy (ichniejsza policja) posługuje się brutalnymi metodami. Wszystko też jest monitorowane. Jak widać przyszłość nie będzie taka kolorowa. Dlatego działają oni, wojownicy o przyszłość. Z pewnością ich lider (Tony Amendola czyli Bra’tac z Stargate gdzie też stawiał opór tyranii) ma jak najczystsze intencję. Możliwe, że w dalszych odcinkach będzie ten temat często pruszany. Pytanie też co zrobi nasza bohaterka czy po jakimś czasie zmieni stronę i na podstawie naszego świata zobaczy co traci w przyszłości? A może stwierdzi, że u niej było lepiej bo wszystko było uporządkowane, a teraz jest chaos i za duża inwidualność.

Szczerze mówiąc nie sądziłem, że aż tyle wystukam o tym serialu, ale to dobrze. Znaczy to, że nie jest mi on obojętny i autentycznie interesuje się tym co się dzieje i ma wydarzyć. Główne postacie nie są mi obojętnie chcę poznać ich historię. Nie zapowiada się, że będzie to drugie Alcatraz gdzie już po dwóch pierwszych odcinkach nie obchodziło mnie czy bohaterowie zginą śmiercią brutalną czy będą żyli długo i szczęśliwie. Tutaj kibicuje Kierze, chcę żeby wróciła do domu, chcę dowiedzieć się więcej o bojownikach o wolność, chcę zobaczyć jak rozwiały się korporację i jak rozkwitła firma Sadtech. Po prostu chcę zobaczyć następny odcinek i dowiedzieć jak skończy się ta historia.

Reklamy

3 myśli nt. „Continuum S01E01 A Stitch in Time

  1. Serial zdecydowanie zaskakujący pozytywnie 🙂

    Sama mam wobec niego podobne obawy – ba, spodziewałam się wręcz totalnego badziewia – ale ten serial ma sporo plusów. M.in. scenariusz, który nie robi z bohaterki nie wiadomo jakiej heroiny, ale człowieka ze wszystkimi swoimi cierpieniami, smutkami i cechami. No i dodatkowo wielowarstwowość wątków, z których część na pewno nie będzie taka, jaka się wydaje 😉

    „Continuum” ma u mnie na razie bardzo duży plus i bardzo liczę, że już tak zostanie. Dobrych seriali sci-fi jest po prostu cholernie za mało.

  2. Zdecydowanie za mało! Moim marzeniem jest jakiś serial w kosmosie ze statkiem, ale na to nie ma co liczyć w najbliższym czasie…
    A tego, że serial mi się spodoba to się spodziewałem bo pozytywnie nastroiła mnie twoja nota o nim. Liczę tylko, że poziom zostanie utrzymany.

  3. Pingback: Continuum S01 « Popkulturowy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s