Hyde Park #6

Skończyłem Taniec ze smokami jakoś na początku tygodnia i jestem zawiedziony. Ostatecznie przez ponad tysiąc stron bohaterowie mało co ruszyli do przodu, niemal nic się nie zmieniło, nie było żadnych szokujących zwrotów akcji (no może poza jednym czy dwoma) i nie widać byśmy byli bliżej zakończenia sagi która od dłuższego czasu stoi w miejscu. Jestem rozczarowany. Dobrze, że jest serial, który wychodzi co tydzień i ma zaledwie 10 miesięczną przerwę, a nie jak książki Martina pięcioletnią. Za parę godzin natomiast długo wyczekiwany odcinek Blackwater. Nie wiem jaki będzie stosunek akcji w Królewskiej Przystani do innych części świata, ale liczę na przytłaczającą przewagę Kings Landing. O jakoś bitwy się nie martwię. Przez cały serial nie pokazali żadnego większego starcia więc pewnie kasę odkładali na to. Fani książki będą pewnie zawiedzeni bo wszystko wskazuje na to, że nie będzie łańcucha i mostu, ale należy pamiętać że to tylko serial, a nie filmowe widowisko z kilkunastomilionowym budżetem. Po tym odcinku fani będą wypatrywać kolejnego punktu zwrotnego – Deszczy Castamare. Już się nie mogę doczekać kiedy będę czytał opinię w internecie ludzi narzekających co się stało. Ścięcie sami wiecie kogo to przy tym pikuś. Tylko nie googlujcie!

Z powodu zmory wszystkich studentów czyli sesji brak czasu na wszystko. Nie jest może tragicznie, ale już sobie narobiłem zaległości w czytaniu internetowej twórczości. Dobrze, że przynajmniej czas na seriale jest. The Good Wife, The West Wing i Person of Interest z porządnymi odcinkami jak zwykle. Premiera S03 Friday Night Lights przywróciła mi wiarę w ten serial i liczę, że mieszane uczucia po poprzedniej serii odejdą w zapomnienie. Jak pisałem w wpisie o ramówce ABC, że obejrzę Revenge tak też zrobiłem. I muszę przyznać, że jest intrygująco, wszystko zostało zgrabnie wyreżyserowane, a intryga prezentuje się obiecująca. Emily jest urocza i zarazem mordercza. Tak jak Victoria. Starcie tych dwóch pań przyniesie wiele ofiar, a przynajmniej na to liczę.

W tym tygodniu wyjątkowo chciałbym polecić nową serię z Wonder Woman. Przeczytałem trzy ostatnie numery po sobie i coraz bardziej mi się podoba ta grecka mitologia prezentowana przez Braina Azzarello. Szczególnie wizja Hadesu, trochę przypominająca piekło z Dante’s Inferno. Do tego wszyscy bohaterowie są ciekawi, a Diana kozacko wygląda z pistoletami. I,Vampire i Justice League Dark dalej fenomenalnie się czyta i ogląda mimo że ta druga seria zmieniła scenarzystę. Wciąż jednak wolę Swamp Thinga i Animal Man.

Reklamy

Ramówka ABC 2012/2013

Nowości – 666 Park Avenue, The Family Tools, How to Live With Your Parents For the Rest of Your Life, Last Resort, Malibu Country, Mistresses, Nashville, The Neighbors, Red Widow, Zero Hour

Powrócą – Body of Proof, Castle, Grey’s Anatomy, Don’t Trust That B—– in Apartment 23, Happy Endings, Last Man Standing, Once Upon a Time, The Middle, Private Practice, Revenge, Scandal, Suburgatory, Modern Family

Zakończone – Charlie’s Angels, Cougar Town, Desperate Housewieves, GCB, Man Up, Missing, Pan Am, The River, Work It

Dziewięć skasowanych seriali i żadnego z nich nie oglądałem. Dwa z nich to weterani (3 i 8 sezonów) reszta świeżaki z kilkoma odcinkami na końce żaden z nich nawet nie dostał zamówienia na pełny sezon. I w sumie zbytnio się nie dziwię. Remake Aniołków Charliego i Work It przez część krytyków zostały uznane najgorszymi serialami tego sezonu. Ta druga produkcja, pretendująca do miana komedii została zdjęta z ramówki już po 2 odcinkach i w przeciwieństwie do zeszłorocznego Lone Star, które było zbyt ambitne na stację ogólnodostępne, zostało zjechane przez zagranicznych recenzentów i oceny w okolicach 1 na 10 nie były niczym zaskakującym. Z pozostałych skasowanych produkcji również Man Up nie bawił tak jakby stacja tego chciała. Co ciekawe Cougar Town mimo skasowania przez ABC będzie żyło dalej dzięki stacji TBS. Rzadko spotykany ruch, ale jakże cieszący fanów serialu i dający nadzieje innym zagrożonym serialom, że dla nich też znajdzie się inna przyjazna przystań. A takimi serialami z pewnością są Pan Am i The River. No dobra ten drugi był bo raczej Netflix nie zainteresuje się produkcją. Narobili trochę szumu w okół siebie i chyba tylko o to chodziło. Pan Am za to zainteresował się Amazon który na swojej platformie udostępnia produkcję i jest bardzo zadowolony z wyników jakie osiąga. Dodatkowym atutem serialu o stewardesach jest to, że został doceniony przez krytyków, a w Europie zagarnął jakąś ważną nagrodę. Wartym odnotowania wydarzeniem jest zakończenie Desperate Housewieves mimo, że serialu nie oglądałem. Osiem lat to szmat czasu i należy pogratulować takiego wyniku. Również brawa dla ABC, że jak FOX w przypadku House poinformowali wcześniej że to jest ostatni sezon i prawdopodobnie ci co oglądali dostali znośne zakończenie. Stacja ABC planowała zastąpić Desperatki przez GCB jednak niestety się nie udało i ten serial również poszedł do piachu. W przyszłym sezonie za to niedzielna ramówka będzie wyglądała zupełnie inaczej i jest opisywana jako „walka dobra ze złem”, a w rolach głównych Once Upon A Time, Revenge i nowe 666 Park Avenue. Ostatnią anulowaną produkcją jest Missing z Ashley Judd w roli głównej. Miała być telewizyjna wersja Takena, a wyszło jak zawsze. Podobno strasznie to głupiutkie i naiwne co mnie o dziwo zachęciło do sprawdzenie i przez wakacje obejrzę te dziesięć odcinków.

Pisząc o powrotach również zacznę od komedii. Będzie krótko bo nic nie oglądam. Modern Family mimo tego, że jest hitem i sporo osób to zachwala mnie do siebie nie zachęciło. Jeszcze negatywniej jetem nastawiony do przeciętnie radzącego sobie The Middle i nowości Last Man Standing. Suburgatory jest podobno śmieszne, ale nie jestem targetem produkcji tego typu. Obejrzałbym za to Happy Endings. Niby komedia o grupce przyjaciół (ile razy już to było?) to zyskała sobie całkiem spore grono fanów, a dziennikarze piszą, że jest to całkiem ambitne czego się akurat nie spodziewałem. Don’t Trust That B—– in Apartment 23 też wygląda znośnie. Trochę podobne do New Girl tylko zamiast słodkiej i uroczej Zooey Deschanel dostajemy wulgarną Krysten Rytter. Zdziwiło mnie przedłużenie Body of Proof. Słaba oglądalność, a serial i tak dostaje kolejną szansę. Podobno jest to zasługą tego, że serial dobrze radzi sobie na zagranicznych rynkach. Z serialami Shondy Rhimes nie mam nic wspólnego. Chirurgów nie oglądam, widziałem tylko pilota było ok i zapomniałem o serialu. Dlatego też nie widziałem Private Practice. Na Scandal nie mam ochoty bo zamiast prawników zajmujących się sprawami polityków wolę oglądać The West Wing i The Good Wife. Gdy piszę ten wpis jest dzień po emisji finału Revenge i pod wpływem pozytywnych opinii o nim jak i całym serialu ściągnąłem pilota. Teraz też biję się w pierś bo w zeszłe wakacje zarzekałem się że nawet na to nie spojrzę i wygląda na to że strasznie się myliłem. Już po wyemitowaniu pierwszego odcinka miałem to sprawdzić, ale coś mnie powstrzymywało. Mam tylko nadzieje, że się nie rozczaruje za parę dni podczas seansu. Teraz w końcu czas na to co oglądam czyli na początek Once Upon A Time. Chociaż to oglądanie to trochę na wyrost bo zrobiłem sobie przerwę po bodajże 8 odcinkach. Serial niedługo wróci do mojej ramówki, ale jak będzie prezentował poziom zbliżony do pierwszych epizodów to wyleci z niej po finale. I na koniec wisienka na tym średnio smacznym torcie. Może i trochę zgniła, ale wciąż smakowita. Mowa o Castle. Serial po 4 sezon wciąż zaspokaja zapotrzebowania na cotygodniową dawkę procedurala okraszonego porządną ilością humoru. Może i niektóre odcinki powielały schemat i nie bawiły jak dawniej to i tak w ogólnym rozrachunku całość prezentuje się dobrze. Cliffhanger też pozostawia nadzieje na nowy kierunek w serialu. Brawa też dla twórców, że nie ciągnęli pewnego wątku niemiłosiernie długo i dotrzymali słowa krytykując parę lat temu Bones.

666 Park Avenue – przed upfrontami uważałem że będzie to jedna z ciekawszych produkcji przyszłego sezonu. Teraz bardziej jestem zdania, że może to być wtopa. Miałem mieszane uczucia podczas oglądania trailera, ale negatywnie nastawiony stałem się gdy pojawiło się wielkie na cały ekran „from the producers of Gossip Girl and Pretty Little Liars”. Owszem zwiastun intryguje i serial może być bogaty w mitologię, ale wygląda to raczej jak procedural, pełen zapychaczy z irytującą parą bohaterów którzy wprowadzili się pod numer 666. Aktorsko jest nieźle – Terry O’Quinn sam by udźwignął serial. Sporo osób cieszy się się z Vanessy Willaims i Dave’a Annable. Ja natomiast z chęcią popatrzyłbym sobie na Rachael Taylor. Co ciekawe wszyscy ci aktorzy grali już w serialach ABC w głównych rolach – Lost, Desperatkach, Brothers & Sisters czy niedawnym Charlie’s Angels. Ja poczekam na opinię i dopiero potem sprawdzę. Za bardzo jestem zniechęcony zapowiedzią.

The Family Tools – Kyle Bornheimer znowu w remake brytyjskiego sitcomu. Dawniej straszył w Worst Week na CBS, a teraz wylądował w ABC. Do tego jeszcze ma podobną rolę – trochę pierdołowaty, chcący dobrze i zwykle sprawiający kłopoty. Przewiduje szybkiego cancela. O dziwo na trailerze całkiem sympatycznie wypadła postać grana przez Leah Remini. I tyle z zalet.

How to Live With Your Parents For the Rest of Your Life – Sarah Chalke to bardzo sympatyczna aktorka, ale wolałbym żeby wylądowała w jakimś znanym już serialu niż próbowała być gwiazdą nowej komedii. Mi się zapowiedź oczywiście nie podobała jako całość. Było jednak kilka momentów gdzie parę razy się uśmiechnąłem. Może i serial nie zostanie szybko anulowany, ale mi to zupełnie obojętne. A Elizabeth Perkins lepiej by zrobiła gdyby wróciła do Weeds.

Last Resort – chyba najlepiej zapowiadająca się nowość. Wprawdzie są duże szansę, że serial zostanie szybko skasowany bo będzie emitowany w czwartki o 20 (Flashforward, Charlie’s Angels, Missing), ale ja i tak go sprawdzę bo brakuje mi politycznych thillerów. Do tego za serialem przemawia Shawn Ryan, który jest twórcą serialu, a wcześniej był odpowiedzialny za The Shield. Do tego przed kamerą staną Robert Patrick, Andre Braughter, Scott Speedman oraz kilka urodziwych pań – Dichen Lachman(Dollhouse), Jessy Schram(Falling Skies) i Autumn Reeser(No Ordinary Family). Jest szansa, że serial będzie głupiutki i strasznie nielogiczny, ale i tak warto sprawdzić.

Malibu Country – nic szczególnego. Komedia jakich wiele, można się pośmiać jak się ma ochotę, można też narzekać na poziom żartów. Ja stanę po środku i nie będę oglądał. Seriale muzyczne są na topie. Tak samo jak samotne matki wychowujące dzieci. To jest kolejna próba odcinania kuponów i niczym mnie do siebie nie przekonała. Nawet nie znam ani jednego aktora z obsady dla którego mógłbym to sprawdzić.

Mistresses – premiera dopiero latem 2013 ale skoro już go zapowiedziano to napiszę zdanie lub dwa, którego puenta będzie taka, że serial mnie nie interesuje. Bo w końcu wychodzi latem. W ostatnich latach chyba tylko Rookie Blue przeżyła więcej niż rok. Fabuła też mnie zbytnio nie porywa – serial o życiu kochanek. Jedyny plus to w obsadzie Alyssa Milano i znana z Lost Yunjin Kim. Jeśli ktoś liczy na jakieś pikantne sceny w wykonaniu tytułowych kochanek to niech od razu przestanie w końcu to telewizja ogólnodostępna.

Nashville – po fenomenie Glee mamy wysyp musicali i seriali o śpiewaniu. NBC próbowała z Smash i w sumie średnio to wyszło. Obejrzałem dwa odcinki i nie mogę się zmusić do dalszych. Nashville było mi zupełnie obojętne póki nie zobaczyłem jak to wygląda i o dziwo jestem zainteresowany. Serial może, jeśli twórcy nie będą się bali, odzwierciedlać współczesny świat muzyki. Mamy starcie doświadczonej i powoli gasnącej gwiazdy z nową, młodą i seksowną będącą na topie. Do tego złe korporacje dla których liczy się tylko zysk. W rolach głównych uwielbiana Connie Britton i solidna Hayden Panettiere czyli Claire z Heroes. Trzeba będzie sprawdzić przynajmniej pilota.

The Neighbors – kolejna komedia na przedmieściach. Co ją wyróżnia? Kosmici… Lubię sci-fi, odnoszę się pozytywnie do sci-fi z elementami komediowymi, ale komedii z elementami sci-fi chyba nie ścierpię. Że niby zielone ludziki postanowiły zamieszkać na amerykańskim osiedlu i potem zaprzyjaźnili się z zwykłą rodzinką? Nie kupuje tego. Może i jest to doskonały pomysł na satyrę współczesności, gdzie kosmici próbują zrozumieć naszą codzienność, ale ja nie chcę się o tym przekonać.

Red Widow – „from the screenwriter of Twilight series”?! I to jest sposób na wypromowanie serialu? Zupełnie tego nie rozumiem bo póki to się nie pojawiło całkiem nieźle się to zapowiadało. EDIT – postanowiłem wygooglować scenarzystę i co się okazuje? Ma ona na swoim koncie Dextera którego jest scenarzystką i producentką, a jeden z jej odcinków został nominowany do Emmy. Czyli jednak nie ma się co obawiać. Serial jest remakem holenderskiej Penozy (my też mamy własną wersję tego serialu – Krew z krwi). Sama fabułą też zapowiada się zachęcająca – wdowa po gangsterze dziedziczy jego biznes i musi odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Rada Mitchell w tytułowej roli daje radę, a Jaime Ray Newman będzie dodatkową ozdobą. Do sprawdzenia.

Zero Hour – cytat z Biblii na początku, naziści, księża, wielki spisek i koniec świata. Ja to kupuję! brakuje mi mystery drama i ten serial zapowiada się chyba najciekawiej z tegorocznej ramówki. Jeśli nie przesadzą z stopniem skomplikowania lub z idiotycznymi uproszczeniami to może być całkiem niezłe. Taka telewizyjna wersja kodu da Vinci. Zdecydowanie trzeba zobaczyć!

Hyde Park #5

Wszystko co piękne musi się kiedyś skończyć. Tak właśnie jest z serialami w maju. Najburzliwszy okres za nami i można na spokojnie ocenić mijający sezon. Ja na razie za mną dwie ramówki z pięciu. W takim tempie wyrobie się przez najbliższe 10 dni. Przynajmniej powinienem. Jak odebrałem ostatnie finały? Głównie źle. HIMYM było śmieszne, ale cliffhanger zniechęcający. W The Vampire Diaries odwrotnie – cały odcinek słaby, ale końcówka intrygująca. Jednak przez to, że przez cały sezon ich poziom był dość nierówny postanowiłem dać sobie z nimi spokój na jakiś czas. Nie mogę tego powiedzieć o Nikicie bo w tym przypadku od września do końca maja odcinki były emocjonujące. Oby tak dalej. Community jeszcze nie widziałem, ale mi się nie śpieszy. Mam cztery odcinki i rozłożę sobie je w czasie żeby skrócić przerwę. Teraz przez najbliższe dwa tygodnie tylko Game of Thrones. W międzyczasie nadrabianie. Wróciłem do The Good Wife i Person of Interest i żałuję że dopiero teraz. Bardzo dobre odcinki ostatnio widziałem. Dokończyłem też Covert Affairs. Serial przeciętny, ale jak już pisałem nie lubię zostawiać niedokończonych spraw. Finał był bardzo słaby jak i cały drugi sezon. Teraz czas przemęczyć House of Lies do końca. Chociaż będzie można sobie popatrzeć na Kristen Bell.

Kończę Taniec ze Smokami. Wiem, idzie mi jak po grudzie ale to tylko dlatego że nie mam zbytnio czasu na książki. Chociaż kilka denerwujących elementów też by się znalazło. Nie rozumiem po co dawać rozdziały niektórym postacią. Victarion? Serio? A podobno w Winds of Winter swoje 5 minut ma dostać też Aaron Mokra Czupryna… Oczywiście Martin znowu musiał zabić moją ulubioną postać. Wybaczam mu bo scena była świetnie napisana i brakowało tylko „Et tu, Brute?”. Chociaż podobno ta postać wcale nie jest martwa. Przekonamy się w serialu bo z pewnością wyprzedzi on swój literacki pierwowzór w tempie wydarzeń.

Przyszedł 15 maja, a z nim premiera Diablo 3. Takiej małej gierki w którą zagrywają się dzieciaki z podwórka. A raczej ponad 2 mln „dzieciaków”. Recenzje są mieszane, ale i tak muszę to mieć szczególnie jak ludzie opowiadają jak się w to gra. Dodatkowo Mięsny Jeż w roli przeciwnika czy Pastorał Nathanka jako broń jeszcze bardziej zachęcają. Jest też jakiś easter egg o Lost. Trzeba odkładać kasę, ponownie wkroczyć w świat Sanktuarium i ubić raz na zawsze tytułowego bydlaka.

Ramówka FOX 2012/2013

Nowości – Ben & Kate, The Following, The Goodwin Games, The Mindy Project, The Mob Doctor

Powrócą -American Dad (8 sezon), Bob’s Burgers (3 sezon), Raising Hope (3 sezon), Family Guy (11 sezon), Fringe (13 odcinków finałowej 5 serii), Glee (4 sezon), New Girl (2 sezon), Bones (8 sezon), The Simpsons (24 sezon), The Cleveland Show (4 sezon), Touch (2 sezon)

Zakończone – Alcatraz (po 1 sezonie), Allen Gregory (po 1 sezonie), Breaking In (po 2 sezonach), The Finder (po 1 sezonie), House (po 8 sezonach), I Hate My Teenage Daughter (po 1 sezonie), Napoleon Dynamite (po 1 sezonie), Terra Nova (po 1 sezonie)

W tym roku nie będę płakał po żadnej skasowanej produkcji mimo, że oglądałem trzy z nich. Alcatraz jeszcze nie dokończyłem, idzie mi to strasznie powoli. Serial niby ma większą tajemnice, potrafi momentami zaintrygować, ale leży ze względu na swój proceduralny charakter. Cotygodniowe polowanie na zbiega było już w Breakout Kings i tam lepiej to wychodziło bo ekipa była ciekawsza. Tutaj natomiast bohaterowie mnie strasznie irytują. Wielka szkoda bo serial miał ogromny potencjał. Terra Nova to kolejne rozczarowanie sezonu. Serial był zapowiadany z wielką pompą, a okazał się pustą wydmuszką. Ci co oczekiwali porządnego sci-fi zawiedli się bo dostaliśmy opowiastkę familijną z sztywnym podział na dobrych i złych + sztampowe wątki które równie dobrze mogłyby się rozgrywać współcześnie. Jeden z najgorszych seriali ubiegłego sezonu. Koniec House’a przyjąłem z ulgą. Ósmego sezonu nie widziałem i na razie nie zamierzam, ale czytam i widzę że dalej to samo. Scenarzyści dopiero na końcu serii podejmą jakiś szokujący krok po 8 latach stagnacji. Serial ten będę miło wspominał, ale nic więcej. Z pewnością nie zaliczę go do swojej czołówki. Kiedyś może i by się tam znalazł, ale niestety przez cały czas oglądaliśmy to samo. Szkoda mi za to anulowania Breaking In. Nie widziałem (jeszcze) ale kibicowałem temu serialowi który oszukał śmierć i wrócił po anulowaniu. Takie historię zawsze dają nadzieje. The Finder był mi za to obojętny. Pewnie kilku fanów Bones się na to skusiło, ale ja jako że dałem sobie spokój z serialem matką i widziałem back-door pilota nie miałem zbytnio na to ochoty. Allen Gregory, Napoleon Dynamite jak inne animację FOX były mi obojętne. I Hate My Teenage Daughter widziałem trailer który mnie przeraził. Potem tylko z satysfakcją oglądałem coraz bardziej spadające spadki oglądalności.

Fringe z finałową serią! Mimo fatalnej oglądalności stacja FOX postanowiła wziąć przykład z NBC i jak w przypadku Chucka dostaniemy 13 odcinków kończące historię. O minionym sezonie można mówić wiele, sporo osób psioczy że zawiódł, ale ja jako fanboy widzę tylko zalety i z niecierpliwością oczekuję na jasień. Na drugi sezon wracają dwie nowości – The New Girl i Touch. Ta pierwsza komedia była na początku zabawna co było zasługą przeuroczej Zooey Deschanel szkoda tylko, że zapomniano o humorze. Wytrzymałem kilka odcinków i odłożyłem na później. Dalej podobno wcale nie jest lepiej. Touch mnie intrygował na początku – recenzje były zachęcające i sporo mówiło się o powrocie Kiefera „Jacka Baurea” Sutherlanda do telewizji. Dobrze jednak że poczekałem bo po kilku odcinkach nie było już tak różowo. Sporo narzekania i powtarzalność. Chyba stacja też niezbyt wierzy w ten serial i postanowiła, że w kolejnym sezonie wyląduje w piątkowym paśmie śmierci. Ja nie sprawdzę, za bardzo się boję co takiego tym razem przygotował Tim Kring, człowiek który zepsuł Heroes. Na powrót do Bones nie mam ochoty czytając co takiego wyprawia tytułowa bohaterka w ciąży. Glee też nie sprawdzę. Chciałem ale większa krytyków jest zgodna, że serial z roku na rok prezentuje się coraz gorzej. Jedynie ciekawie dla mnie wygląda Raising Hope, ale nie wiem czy starczy mi na to czasu.

Ben & Kate – jak to dobrze, że stację wypuszczają słabe zwiastuny bo dzięki temu nie ma się ochoty na kolejny przeciętny serial. Już opis mnie zniechęcił – samotna matka, którą odwiedza brat o mentalności dziecka. Potem było gorzej – dowiedziałem się, że producentem jest człowiek odpowiedzialny za New Girl. Najgorsze jednak było to co zobaczyłem. Ani to oryginalne, ani śmieszne. Może i się utrzyma w ramówce, Amerykanie są w końcu specyficzni, ale ja nie mam zamiaru marnować swojego cennego czasu na to.

The Following – nareszcie coś naprawdę interesującego! Seryjny mordercą wykorzystując nowoczesne technologię tworzy coś w rodzaju kultu morderców i trenuje swoich następców. Złapać go może jedynie emerytowany agent FBI który już tego kiedyś dokonał. Mam cichą nadzieje, że szykuje się następca 24, dostaniemy dużo intensywnej akcji i nie będzie zabawy w proceduralne odcinki. O jakoś od strony aktorskiej się nie martwię – James Purefoy i Kevin Bacon to solidne firmy, a gdzieś w tle ma się przewiać Shawn Ashmore, Natalie Zea i Maggie Grace. Nad wszystkim natomiast czuwa Kevin Williamson twórca i producent The Vampire Diaries. Owszem może wyjść z tego podobna kicha co Missing, ale ja liczę że się tym razem uda.

The Goodwin Games – więc to tutaj Beckie Newton odchodzi po zakończeniu swojej przygody z How I Met Your Mother. Szkoda mi jej bo lubiłem jej postać. Tego czegoś jednak nie mam zamiaru oglądać. Pewnie sporo ludzi będzie to bawić, ale niestety nie mnie. Nie uważam jednak, że serial jest słaby, wręcz przeciwnie było momentami śmiesznie, ale to kolejna komedyjka nie wyróżniająca się z tłumu.

The Mindy Project – kolejna komedia, kolejna mało interesująca produkcja. Największy minut to irytująca bohaterka. Nie wyobrażam sobie żebym miał z nią spędzić ponad 20 odcinków. Może i by było kilka śmiesznych momentów, ale to zdecydowanie za mało by mnie przyciągnąć. Jednak mimo wszystko wygląda to lepiej niż większość sitcomów od NBC.

The Mob Doctor – House się kończy więc trzeba go zastąpić inną produkcją medyczną tego samego dnia. Z tym serialem wiązałem spore nadzieje, bo potencjał w lekarce mafii jest. Niestety moje wyobrażenia sporo różniły się od tego co pokazała pierwsza zapowiedź. Jest dobrze, ale nie na tyle by skłonić mnie do oglądanie. Rozdarcie głównej bohaterki między dobrem i złem może być interesujące, ale tutaj wszystko będzie zależało od scenarzystów i czy nie będą się bali podjęć jakiś poważnych kroków. Kibicuje serialowi i może go sprawdzę jak w połowie sezonu jego przyszłość będzie pewne. Jeśli nie, nie będę płakał.

Ramówka NBC 2012/2013

Jak w zeszłym roku stacja NBC jako pierwsza przedstawiła swoją ramówkę na nowy sezon, pokazała zwiastuny nowych seriali oraz wyjaśniło się co zostaje, a co pożegnamy. Po krótce:

Nowości: Revolution, Go On, The New Normal, Animal Practice, Guys with Kids, Chicago Fire, Do No Harm, Save Me, 1600 Penn, Next Caller Please, Infamous, Hannibal

Powrócą: 30 Rock – 8 sezon (finałowy? 13 zamówionych odcinków), Community – 4 sezon (13 zamówionych odcinków), Grimm – 2 sezon, Law & Order: SVU – 14 sezon, The Office – 9 sezon (finałowy?), Parenthood – 4 sezon, Parks and Recreation – 5 sezon, Smash – 2 sezon

Zakończone: Are You There, Chelsea? – po 1 sezonie, Awake – po 1 sezonie, Bent – po 1 sezonie, Best Friends Forever – po 1 sezonie, Chuck – po 5 sezonie, Free Agents – po 1 sezonie, Harry’s Law – po 2 sezonie, The Playboy Club – po 1 sezonie, Prmie Suspect – po 1 sezonie, The Firm – po 1 sezonie

Trzeba przyznać, że obyło się bez niespodzianek bo na przestrzeni ostatnich kilkunastu dni co chwila dochodziły do nas informacje o przyszłości seriali. Jeśli chodzi o skasowane to koniec AYTC, Bent, BFF, Free Agents, Harry’s Law czy Prime Suspect jest mi zupełnie obojętny. Inaczej sprawa ma się z pozostałymi mimo, że oglądałem tylko dwie produkcje. Chuck był moim ulubionym serialem od paru lat i pozostaje się cieszyć, że mógł się godnie pożegnać z widzami finałową serią mimo, że oglądalność poprzedniej była słaba. Owszem miał kilka słabszych momentów, ale łamiący serca finał z słodko gorzkim zakończeniem stanowił świetne zakończenie dla tego wielkiego serialu. Trochę żałuję też anulowania The Playboy Club mimo, że wyemitowano tylko 3 odcinki po czym zdjęto serial z anteny. Nie była to produkcja wybitna, ale na tle wszechobecnej przeciętności pozytywnie się wyróżniała. Może po 6 epizodach zmieniłbym zdanie, ale na stan obecny żałuję skasowania. Niestety nie dane mi było też zobaczyć Awake i The Firm. Ten pierwszy jest bardzo chwalony i sam zwiastun bardzo zachęcający. Z pewnością nadrobienie przez wakacje nawet jeśli nie będzie miał właściwego zakończenia. O The Firm mało się pisało i równie mało osób to oglądało mimo, że od razu zamówiono 22 odcinki. Ja chciałem sprawdzić, ale w natłoku innych produkcji ten serial gdzieś zaginął. Parę osób go chwaliło, ale pewnie z powodu nadrabiania przeze mnie The Good Wife i nadchodzącego finałowego sezonu Damages nie skuszę się akurat na kolejny dramat prawniczy.

Z powracających produkcji cieszy i martwi zarazem czwarta seria dla Community. Cieszy bo będzie. Martwi z powodu konfliktu za kulisami, zamówienia tylko 13 odcinków i przesunięciu serialu na piątek. Tak, Community wylądowało w piątkowym paśmie śmierci bo przecież wierni fani dostosują się. Szkoda tylko, że te Community i Whitney(tak, to ta mało śmieszna komedyjka) średnio pasują do Grimm, które będzie pokazywane o 21 i mam nadzieje, że NBC nie strzeliło sobie właśnie w stopę. W ogóle trochę zniesmaczyło mnie pakowanie komedii gdzie tylko się da. Chociaż może to i lepiej. Stacja od dawna jest w dołku finansowym, nowoczesne dramaty są drogie, a sitcomy mało ryzykowne ze względów finansowych. Ja tam nie narzekam bo od pewnego czasu przerzucam się i tak w coraz większym stopniu na kablówki. Ale nie o tym miałem… S02 dla Grimm to zadziwiające osiągnięcie. Serial radzi sobie niezwykle dobrze, a przed jego premierą niemal wszyscy wieszczyli, że się nie utrzyma w ramówce. Jak widać się myliliśmy. Niestety poziom pierwszych odcinków był słaby mimo że twórcą jest co-creator Angel’a. Postanowiłem jednak, że dam serialowi jeszcze jedną szansę bo wg. niektórych opinii jest lepszy od Once Upon a Time.  Smash niestety mnie nie wciągnął. Widziałem raptem trzy epizody i jakoś nie ciągnie mnie żeby zobaczyć więcej. Kiedyś może, ale nie w przeciągu najbliższego miesiąca. Poza tym wciąż muszę się zabrać za Parks and Recreation bo za dużo osób zachwala żebym mógł pozostać na to głuchy. No i Amy Poehler jest urocza (ten jej występ na rozdaniu Emmy!).

Czas na najważniejsze i najciekawsze czyli analizę nowości:

Go Onkolejna mało śmieszna komedia od NBC. Przynajmniej na pierwszy rzut ok, bo coś z tego może być. Aktorzy przynajmniej na zwiastunie całkiem nieźle grają i zanosi się na to że Matthew Perry jest w stanie sam udźwignąć cały serial. Do tego może być kilka poważnych wątków i przy umiejętnym ich prowadzeniu może wyjść nawet z tego coś ambitnego. Jednak mimo wszystko ja podziękuje. Wolę w to miejsce sprawdzić wspominany już P&R.

The New Normal – znowu komedia i znowu mało śmieszna. Powoli dochodzę do wniosku, że na starość coraz trudniej jest mnie zadowolić. Surogatka mająca urodzić dziecko dla gejowskiego małżeństwa – już sam opis stara się być na siłę kontrowersyjny. Nie twierdzę, że będzie to od razu słabe w końcu twórcą jest Ryan Murphy ojciec Glee i American Horror Story. Po prostu nie moje klimaty.

Animal Practicejeszcze jedna komedia i znowu nie wybuchałem ze śmiechu, a przecież w zwiastunie zawszą są najlepsze momenty. Największy plus to małpka głównego bohatera, reszta dość sztampowa. Takie skrzyżowanie House’a z Dr. Dolitte. Nawet są kłótnie z przełożoną. Nawet Justin Kirk którego lubiłem w Weeds jest średnio zabawny. Jednak mimo wszystko komedia może odnieść sukces bo dawno nie było serialu z zwierzątkami.

Guys with Kids – jakie to słabe! Nie rozumiem jaki sens jest dawać szansę temu serialowi, przecież to okropne było. Trójka facetów zajmująca się dzieciakami, drętwe żarty, podrywy w barze i okropna mimika aktorów. Nie mam zamiaru nawet oglądać jeszcze raz zwiastunu, a co dopiero zabierać się za serial.

RevoluationKripke! Abrams! Favreau! I niestety NBC… Gdyby nie docelowa stacja do właśnie z tym serialem wiązałbym największe nadzieje, w przyszłym sezonie bo koncepcja świata bez energii jest niezwykle intrygująca. Sporo tutaj Jericho, trochę Losta i Terra Novy (co mnie akurat smuci), liczę też na klimat z zapowiedzi The Last of Us. Trailer był efektowny z ładnymi widoczkami obawiam się jednak, że tego może zabraknąć w przeciągu sezonu. Martwią mnie też aktorzy. O starych się nie martwię bo wyszli odpowiednio przekonywająco. To tych młodych się obawiam – Charlie gra okropnie, jej brat(?) też nie wypadł zachęcająco. Do tego szykuje się głupi wątek miłosny. Mam jednak nadzieje, że się mylę i dostaniemy dobry serial, który wytrwa przynajmniej 4 sezony.

Chicago Fire – kolejny zachęcający zwiastun, ale znowu trzeba spojrzeć z szerszej perspektywy. Było efektownie, relację między bohaterami są ciekawe, ale co z tego skoro zapowiada się kolejny procedural z cotygodniowym pożarem. Za bardzo to też przypomina Traume – było efektownie, a wszyscy wiemy jak się skończyło. Może nazwisko Dicka Wolfa pomoże, albo znane twarze których jest całkiem sporo, ale ja się nie skuszę bo domyślam się jak to będzie wyglądała jakiś czas po premierze.

Do No Harm – na razie ciężko coś powiedzieć bo pokazano zaledwie trzy sneak peeki i kilka zdjęć promocyjnych. Zapowiada się na współczesną wersję Dr. Jekylla i Mr. Hyde. Tylko czy opowiadana historia zrównoważy wątki medyczne? Czy główny wątek przyciągnie na dłużej? A może zapowiada się podobna wtopa co Awake. Ja podziękuje.

Save Me – przepraszam, to jest komedia? Piszą, że tak chociaż ciężko mi w to uwierzyć. Tutaj też tylko pokazano fragmenty odcinka, ale ledwo dotrwałem do końca. Aktorzy są denerwujący (chociaż Anne Heche grać potrafi). Wątki religijne w serialach ciężko dobrze poprowadzić, a tutaj chcą oprzeć cały serial na kobiecie, która podobno słyszy Boga. Nie, nie nie…

1600 Penn – irytujące. Przynajmniej to co zostało pokazane. Od początku podchodziłem do komedii o dysfunkcyjnej rodzinie w Białym Domie z dystansem i jak widać nie bez powodu. Może dlatego, że pokazali dzieciaka, a nie głowę rodziny, ale tak czy inaczej nie podobało mi się. Za dużo ostatnio naoglądałem się The West Wing żeby teraz się śmiać z rodzinki prezydenta USA.

Next Caller – kolejna komedia, tym razem o DJ radiowym, którego akcja będzie się rozgrywać najprawdopodobniej w biurze. Znowu… W zeszłym roku nie udało się z Free Agents, które mnie śmieszyło na zapowiedziach, w tym pewnie też stacja nie odniesie sukcesu.

Infamous – kolejny mało oryginalny projekt od NBC, tym razem zrzynka z Reveng i próba podczepienie się pod sukces tego serialu. Nie lubię takich zagrywek i pewnie Infamous nie sprawdzę mimo że historia policjantki pracującej pod przykrywkę w domu dawnych znajomych ma potencjał. Jednak znając tą stację serial nie dotrwa do drugiego sezonu zwłaszcza, że będzie emitowany w midseason.

Hannibal – serial nie doczekał się jeszcze żadnego sneak peeku, ba jeszcze nie obsadzone tytułowej postaci, ale ja i tak pokładam w nim największe nadzieje. Większe nawet niż w Revolution. To wszystko jest zasługą producenta – Bryana Fullera, który dał nam pierwszy sezon Heroes i dwa wspaniałe Pushing Daisies. Podobno ma on już zarys fabuły na kilka lat i wie jak serial się skończy. Owszem ten serial może być taką wpadką jak The Firm, ale ja trzymam kciuki że tak nie będzie, a przez całą pierwszą serię będziemy się cieszyć wyrafinowanym tańcem między agentem FBI i jego mentorem – dr. Hannibalem Lecterem.

Hyde Park #4

Szaleństwo się kończy, a wielka 4 (+ The CW) nie mają przed nami żadnych tajemnic dotyczących swoich starych seriali. W tym roku obyło się bez zaskakujących decyzji w ostatniej chwili (chociaż skasowanie CSI: Miami zamiast NY trochę niespodziewane). Co mnie cieszy to, że nie anulowali żadnego z moich ulubionych seriali. Castle, Community i Fringe wracają po wakacjach. Tak jak Nikita! Wielu obstawiało, że to już koniec, ale ja się łudziłem że jednak serial powróci. I powróci na 22 odcinki trzeciej serii czyli w praktyce czekają nas jeszcze dwa sezony bo stacji bardziej będzie się opłacało zamówić S04 żeby serial dobił do 88 epizodów i syndykacji niż miała go skasować po trzecim. Czyli fani mogą się radować! A do obejrzenia został jeszcze finał, który całkiem możliwe przedefiniuje serial. Trzymam za to kciuki. A propo finałów – na razie bez niespodzianek. Fringe i Castle mnie nie zawiodły. Ten pierwszy był epicki i niósł ze sobą niezwykły pakiet emocji, a ten drugi odpowiedział na podstawowe pytanie tego serialu. The Vampire Diaries również nie zawiodło moich oczekiwań – słabo, przewidywalni, śmiesznie i irytująco. Czas się żegnać z tą produkcją póki mam o niej dobre zdania. W tym tygodniu natomiast czas na 2 x HIMYM, 3 x Community i wspomnianą już Nikite. I chyba na ten ostatni season finale czekam najbardziej. Community na pewno nie zejdzie poniżej pewnego poziomu (szkoda tylko, że nie dadzą nam znowu paintball), a HIMYM pewnie zawiedzie. Przekonamy się już za kilka dni. W międzyczasie za to postaram się podzielić wrażeniami z upfrontów więc może coś uda się napisać w środku tygodnia.

Chwilowo porzuciłem Filary Ziemi, nie chciało mi się wozić dwóch książek ze sobą w nadziei, że w końcu się w sobie zbiorę i skończę historie katedry Kingsbrdige. Wziąłem się za to za Taniec ze Smokami część 2 czyli ostatni (dotychczas wydany) tom Pieśni Lodu i Ognia. I muszę przyznać że jestem pozytywnie zaskoczony. Po ponad 300 stron może ze 2 rozdziały mi się średnio podobały, a reszta wciągnęła niemiłosiernie. Owszem Martin dalej pisze jakie to postacie mają piękne stroje, dokładnie opisuje przebieg wesela i czym się zajadają, ale w końcu coś się dzieje! Szczególnie ciekawie jest na Murze i Winterfell, a w Dorne lepiej niż u Tyriona za którym nie przepadam już od dłuższego czasu. Co ważne mamy już tyle informacji, że można sobie pogłówkować co dalej, przewidzieć ciąg wydarzeń i powysuwać kilka teorii m.in. kto jest Azorem Ahai. Mimo wszystko nie sądzę, że Martin skończy Pieśń w kolejnych dwóch tomach. Bardziej z tego zrobiła się powieść obyczajowa niż epicka saga o wojnie, ale i tak chcę to czytać. Trzymam kciuki, że pan Bosman zrobi jak najwięcej notatek i jakiś utalentowany pisarz będzie kontynuował jego dzieło życia po śmierci.

Niestety w weekend majowy (tak, dopiero teraz się skończył dla niektórych) nie udało mi się dokończyć Uncharted 2. Pogoda była zbyt piękna by siedzieć przed konsolą. Zostało mi jakieś 30% gry i ogromnie tego żałuję, że nie zarwałem więcej nocek. Ta gra to iście filmowe widowiska. Cały czas się coś dzieje, reżyseria to mistrzostwo tak jak gra aktorów, a Claudia Black jak zwykle jest pociągająca mimo, że słyszymy tylko jej głos. Grafika również powala. Szczególnie śnieg i twarze. Podobno w kontynuacji jest jeszcze lepiej. trzeba odkładać pieniążki. Chyba, że God of War Collections vol1 trafi się w rozsądniej cenie.

Hyde Park #3

Tydzień finałów przed nami, a potem upfronty czyli szykuje się wysyp newsów i wywiadów z twórcami. Będzie co czytać o serialach. Na co najbardziej czekam? Oczywiście Fringe bo ten serial zawsze zaskakuje i pozostawia nas snujących domysły przez całe wakacje. Również w The Vampire Diaries i Castle powinno być szokująco, ale prawdopodobnie obydwa seriale wylądują w moim prywatnym limbo. Nie są one złe, ale tylko średnie. Ten pierwszy zepsuł się przez S03 i czasem oglądanie go było prawdziwą męczarnią. Castle jednak dalej lubię, ale chwilowo mam dość tej pary i wolę poświęcić czas na coś bardzie ambitnego (The Sopranos albo jakieś Deadwood które systematycznie są odkładane na później). Jednak jak będzie zobaczymy po ostatnim odcinku. A gdy finały przeminą szykuje się wielkie nadrabianie – The Good Wife, Person of Interest, Grimm, Once Upon a Time, American Horror Story, The Secret Circle, Ringer, Smash, Supernatural i New Girl. Zapowiada się pracowite lato.

Mściciele szaleją na wielkim ekranie – podczas otwarcia zarobili w Stanach szacunkowo ponad 200 mln dolarów co jest rekordem. Fani DC się śmieją, że to dlatego że ludzie chcą zobaczyć nowy zwiastun Batmana (który oczywiście wyszedł niesamowicie klimatycznie), ale tylko dlatego że zazdroszczą. Superman, Green Lantern czy Wonder Woman nie mieli szczęścia do ekranizacji i podobne widowisko jak The Avangers tylko z czołowymi bohaterami DC to pieśń odległej przyszłości, a szkoda. Nie ma co jednak narzekać tylko cieszyć się tym co jest bo według krytyków i widzów Whedon zafundował nam jeden z najlepszych filmów do popcornu. Chyba sam się skuszę w przyszły weekend. W tym tygodniu zadebiutowały również nowe zwiastuny Prometeusza, który zdradza za wiele (czas się odciąć od wszelkich informacji do seansu) oraz Niezniszczalnych 2. Staruszkowie pokazują, że dalej są w formie, a zobaczyć na ekranie Willisa, Stalone’a i Arniego to coś niesamowitego. Byle do premiery.

Zrezygnowałem z Puzzle Quest, ta gra za bardzo mnie irytuje. Pogrywam sobie za to w Dane’s Inferno i muszę przyznać, że całkiem to przyjemne. Oczywiście można to scharakteryzować jako tanią kopię God of War, ale siekanie piekielnego pomiotu jest przyjemne, walki z bossami są wciągające, a ich design jak i samej otchłani zapiera dech mimo że grafika jest dość przeciętna. Jeszcze trochę i uda mi się uwolnić Beatrycze i zaciukać Lucyfera. Trzymajcie kciuki.

W DC nadeszła druga fala. Udało mi się sprawdzić Dial H i całkiem przyjemne to było. Fabuła jest rozpisana na dwa lata więc szykuje się całkiem niezłe czytadło bo potencjał w historii jest. Mam tylko nadzieje, że nie zabraknie pomysłów na herosów – w tym numerze Człowiek Komin rozwalił system. Więcej takich wykręconych pomysłów poproszę. Za inne nowości się jeszcze nie brałem bo wyszły kontynuacje innych dobrych historii. O ile Action Comics (czarny Superman prezydentem USA? litości…), Red Lanterns i tie-in do Night of Owls w postaci nowego Detective Comics dość średnie tak kontynuacje Swamp Thinga i Animal Mana dalej trzymają wysoki poziom i są zdecydowanie w czołówce obecnie czytanych przeze mnie komiksów.