Sezon 2011/2012 część 2z3 czyli co odpada

Po miesięcznej dwumiesięcznej przerwie czas kontynuować cykl artykułów dotyczący nowego, a raczej obecnego już sezonu serialowego. Tym razem skupiam się na serialach z których postanowiłem zrezygnować oraz które zostały mi anulowane. Bez przedłużania zapraszam do krótkiej listy:

Bones -postanowiłem ograniczyć procedurale i o dziwo rozstanie z Kośćmi jakoś ciężko mi nie przyszło. Ostatni sezon był średni, owszem było kilka niezłych odcinków, ale to za mało. I jeszcze ta końcówka z ciążą. Co to w ogóle ma być? Sama chemia między Bootem i Brenan jakoś wygasła i dużo bardziej w zeszłym sezonie wolałem oglądać parę Kate/Castle. W laboratorium też nie było jakiś powalających scen godnych zapamiętania, a ta wielka śmierć jaka miała nastąpić wcale mnie nie ruszyła. Jedyna rzecz jaka może mnie nakłonić do powrotu to ponownie pojawienie się Zacka.

Hawaii Five-0 -i kolejny procedural z którym się żegnam i jeśli mam być szczery ten beniaminek bardziej mi się podobał od weterana ze stacji FOX. Często pojawiał się główny wątek, było dużo akcji i humoru a do tego perfekcyjnie dobrano postacie z twarzami z zakończonych/anulowanych seriali. Czemu nie oglądam dalej? A jakoś nie mam ochoty 🙂 jest tyle wspaniałych seriali i jakoś nie mam ochoty tracić czas na policjantów z Hawajów. Jednak jeśli recenzje będą pozytywne to zapewne w wakacje obejrzę S02.

Breakout Kings -to też mi się przyjemnie oglądało, ale ten serial to jeszcze większy odmóżdżacz niż H50. Już sama koncepcja jest naiwna, a potem jest jeszcze gorzej. Część kryminalistów wcale się nie przydaje, a inni są za bardzo eksponowani. Owszem backstory do większości z nich jest ciekawe, a w gościnnych występach często znane twarze, ale to za mało. Natomiast na Serindę Swan zawsze mogę sobie popatrzeć na google images.

The Borgias -obejrzałem cały sezon, zdaje sobie sprawę, że serial jest dobry ale to nie dla mnie. Dużo bardziej wolę Grę o Tron która pojawiła się mniej więcej w tym samym czasie. Do zalet serialu wymienię przede wszystkim mistrzowską kreację Jeremego Ironsa, świetne kostiumy i scenografie oraz brutalny klimat. Jednak sama intryga była słaba i za dużo przypadku w tym wszystkim. A więc jeśli S02 nie będzie miała ocen w okolicach 90% to sobie daruję.

The Killing – według niektórych najlepszy serial sezonu. Nie będę się kłócił. Ja byłe pod wrażenie niemal przez calutki sezon. Niesamowity klimat deszczowego Chicago, fenomenalne kreację aktorskie i świetny scenariusz próbujący zgłębić psychikę rodziny i śledczych powoli odkrywających ostatnie godziny życia Rosie Larsen.  Wątek polityczny też był wciągający i pokazywano do czego się może posunąć człowiek. Jednak dla mnie wszystko zaprzepaściły ostatnie minuty finałowego odcinka. Mieliśmy poznać mordercę i nic z tego. Rozumiem że nie chodzi o to żeby złapać króliczka tylko go gonić, ale takie zwodzenie to już przesada. Dlatego obrażam się na ten serial i nie oglądam dalej. Chyba że w wakacje.

House – zdecydowanie najlepszy serial jaki porzucam. Może i nie błyszczał w tym sezonie, ale to wciąż stary dobry Gregory House. Ja jednak mowie dość. Zapewne znowu dostaniemy zapowiedź wielkich zmian, a skończy się na niczym. W więzieniu też pewnie posiedzi góra jeden odcinek, a potem od razu wróci do leczenie ludzi. Owszem House to House można go kochać albo nienawidzić ja natomiast jestem nim zmęczony. Ogromnie mnie ciekawi jak serial poradzi sobie bez Cuddy, ale nie aż tak bardzo żeby oglądać go dalej.

Falling Skies – ostatni z porzuconych przeze mnie seriali. Nadzieja była ogromna bo to Spielberg i kosmici jednak wyszło to strasznie. Debilny scenariusz, dialogi dla dzieci, irracjonalne zachowanie postaci i mała teoretycznie nic nie znacząca grupka ocalałych dokonuje odkryć na wagę całej planety. Kosmici też nie grzeszą inteligencją i nie mam pojęcia jak udało im się przeprowadzić udaną inwazję na Ziemię. Ogromna szkoda że zdecydowano się zrobić family zamiast military sci-fi. Jest jeszcze przesadny patos i ta końcówka. Chyba nic mnie nie skłoni do kontynuowania przygody.

Camelot – najgorszy serial minionego sezonu? Całkiem możliwe więc nie dziwota że został anulowany po pierwszym sezonie. A ja głupi przed premierą miałem nadzieje że czeka mnie kolejny hit od Starz. Serial okazał się wielkim zaskoczeniem in minus mimo bardzo dobrej obsady. Sam nie wiem czy on próbował być poważny czy śmieszny. Najczęściej wychodziły to żenująco, a apogeum zostało osiągnięte w finale. Jeśli komuś podobają się legendy arturiańskie to dużo lepiej wziąć się za młodzieżowego Merlina z Wielkiej Brytani. Chyba że ktoś sobie popatrzeć na nagą Eve Green to może ściągnąć Camelot 😉

The Event – następca Lost i 24? Śmieszne 🙂 O ile początek dawał nadzieje, że z serialu będzie coś ciekawe to im dalej tym więcej głupot i idiotyzmów. Czarę goryczy dopełniały żenujące dialogi i mało interesujące postacie co jest zapewne zasługą kiepskiego aktorstwa. Po połowie sezonu The Event oglądałem jakby do miała być komedia i co chwilę wytykałem błędy scenarzystą. Jedna z najsłabszych produkcji ubiegłego sezonu.

Undercovers – kolejna wpadka i to niespodziewana. JJ Abrams od dawna był gwarantem sukcesu, ale tutaj niestety coś nie pykło. Zamiast dostać serial w jego stylu z tajemnicami i wyraźnymi postaciami oglądaliśmy trochę komiksowy procedural z agentami CIA w roli głównej. Pod koniec niby zawiązała się jakaś intryga, ale było już za późno  by serial został uratowany. Miejmy nadzieje że pan Abrams zrehabilituje się przy Person of Interest i Alcatraz.

Smallville – jeszcze przed premierą było wiadome że będzie to finałowy sezon. I można powiedzieć że spełnił oczekiwania. Było kilka tandetnych zagrywek, finałowa walka słaba, powrót Lexa pozostawił niedosyt, ale jeśli komuś podobały się poprzednie sezony i teraz będzie zadowolony. Zwłaszcza z tego, że było sporo powrotów i sentymentalnych nawiązań. Lois nadal była czarująca, a series final był epicki i dostaliśmy to co mieliśmy dostać. Jedynie można żałować, że to już koniec albo że chociaż nie powstał jakiś spin-off w tym serialowym uniwersum.

V – drugi sezon był średni, gdzieś na poziomie pierwszego jednak mimo wszystko szkoda że to już koniec. Tym bardziej że to był serial sci-fi których obecnie jak na lekarstwo, a cliffhanger dawał nadzieje że S03 będzie czymś nowym i zrobionym z pomysłem. Będzie mi brakowało tego serialu mimo jego wad i liczę że aktorki szybko znajdą sobie jakąś ciepłą posadkę w nowych produkcjach.

Stargate Universe – kolejny anulowany serial sci-fi. Tutaj można nawet mówić o zmierzchu pewnej marki. Po ponad 10 latach serial z uniwersum stargate zniknął z ekranów. Tym bardziej szkoda dlatego że to dobry serial był. Inny od Atlantis i SG-1 ale dobry. Więcej miał z BSG niż SG ale dla mnie to nie był minus. Odświeżenie wyszło na plus. Szkoda tylko że widzowie w Ameryce uważali inaczej przez co nigdy nie dowiemy się jaki będzie koniec misji Destinity. Producenci mówili coś o filmie DVD, ale prędzej zobaczymy wersję komiksową (coś jak Jericho S03).

Human Target – pierwszy sezon podobał mi się i ucieszyłem się z zamówienie drugiego jednak już anulowanie przyjąłem obojętnie. Coś niedobrego stało się w drugim roku emisji, a wprowadzenie dwóch postaci kobiecych zamiast nadać świeżości zabiło ducha serialu. Akcji jakby było mniej i słabiej zrealizowana, sam dramat postaci śmieszył zamiast trzymać w napięciu a Guerro i Winstona było mniej. Nic dziwnego że i tak niezbyt rewelacyjne słupki oglądalności poleciały na łeb. A szkoda bo dawniej ten serial był niezłą, niczym nie zobowiązującą rozrywką z ładnymi aktorkami w występach gościnnych. Liczę że Mark Valley wróci teraz do Fringe.

Lie to Me – i kolejna wpadka zeszłego sezonu od FOX. Serial był kiedyś bardzo fajny, ale ostatnie odcinki to jakaś męczarnia. Zrobiono z tego one man show, Cal zrobił się za bardzo aroganci, a same zagadki kryminalne były dosyć średnie. Do tego dodano mało interesujące wątki poboczne. I pomyśleć że kiedyś był to jeden z lepszych procedurali ze świeżym podejściem i niebanalnym pomysłem. Szkoda tylko że Tim Roth robi sobie przerwę od telewizji. Liczę że prędzej czy później wyląduję w jakimś innym serialu, najlepiej już o ugruntowanej pozycji.

Lights Out – dla odmiany serial którego będzie mi szkoda.Dostaliśmy tutaj dramat sportowy skupiający się na bokserze który musi wrócić na szczyt bo stracił całą swoją fortunę na skutek nieudanej inwestycji. Główny bohater był sympatyczny mimo że pracował dla lokalnego gangstera, brał udział w nielegalnych walkach i nie raz dawał się ponieść emocją. Co najważniejsze chorował też na demencję bokserską o której wiedział tylko on i jego córka. Dochodzą jeszcze skomplikowane stosunki z każdym z członków rodziny i dramatyczny cliffhanger w finałowym odcinku. Ogromna szkoda, że serial nie dostał drugiego sezonu.

No Ordinary Family –zapowiadało się nieźle, pierwsze odcinki były przyzwoite, ostatnie nawet też ale ogólnie wyszło przeciętnie. Serial o rodzinie superbohaterów niósł ze sobą spory potencjał, obsada aktorska też nie najgorsza (Benz i Chiklis), ale coś nie wyszło. Jak zwykle problem polegał na fabule i dialogach, a czarę goryczy przepełnił infantylny wątek dzieciaków. Fajne efekty podczas używania mocy to za mało żeby przyciągnąć mnie, a nawet amerykańskich telewidzów. Już lepiej niech stacja ABC zrobi coś w końcu na podstawie Marvela (Hulk, Jessica Jones wciąż w produkcji) a nie próbuje oryginalnych produktów.

The Cape – Summer Glau! I praktycznie na tym koniec plusów… Moja ulubiona aktorka ma strasznego pecha do telewizji bo zaraz serial z jej udziałem jest anulowany. Jednak trzeba się cieszyć tym co dostaliśmy. A dostaliśmy kolejny komiksowy serial i niestety wyszło podobnie jak w No Ordinary Family – nudno, przerysowanie, drętwe dialogi, słaba fabuła i irytujący wątek z dzieckiem. Dobrze że przynajmniej walki dało się oglądać. Mi ogromnie szkoda że NBC znowu poniosła kolejną porażkę.

Spartacus: Gods of the Arena – w tym roku nie dostaliśmy S02 Spartacusa, ale na pocieszenie stacja Starz zaprezentowała nam 6 odcinkowy prequel. Było krwawo, pełno seksu oraz intryg z świetnie wyreżyserowanymi walkami z rockową muzyką w tlę czyli to co w pierwowzorze. Wprowadzono nowe postacie oraz rozwinięto stare. Jedyny minus że była to krótka przygoda (ale jakże intensywna). Zdecydowanie czołówka ubiegłego roku, a już w styczniu dalszy ciąg przygód gladiatorów Batiatusa.

Caprica – chyba jeden z najbardziej niedocenianych seriali zeszłego sezonu (a raczej zeszłych sezonów bo był puszczany z długa przerwą). Ludzie mówili że jest przegadany i nudny, za mało w nim walk czy sci-fi. Ja jednak stylistykę uważam za jedną z najciekawszych ostatnimi czasu. Gangsterskie noir w przyszłości? Wirtualna rzeczywistość oraz zagubiona dusze? Niezwykle wciągający wątek religijny? Mistrzowskie sceny akcji? Takie rzeczy tylko tutaj. Do tego (a raczej przede wszystkim) dostajemy świat znany z Battlestar Galactica i początki cylonów. Na szczęście S01 został zgrabnie zakończony, ale ja i tak czuje niedosyt i chcę więcej. Dobrze że na horyzoncie majaczy BSG: Blood & Chrome które będzie interequelem tych dwóch seriali opowiadającym początki służby Adamy na Galactice.

Dark Blue – tak był taki serial. Opowiadał o policjantach pracujących pod przykrywką. I to wszystko co trzeba o nim wiedzieć. Akcji było niewiele (chociaż całkiem przyjemnie zrealizowana), humoru mało, a postacie w drugim sezonie zamiast intrygować denerwowały. Wyróżniał się on mrocznym klimatem, a to było dziwne jak na letni serial. Warto też wspomnieć że w kilku odcinkach wystąpiła uwielbiana przez wielu Tricia Helfer. Czemu został anulowany? Bo jest mnóstwo seriali o policjantach i złodziejach, a ten nie miał tego czegoś. Ja nie będę żałował.

Rubicon  – tutaj wręcz przeciwnie – ogromnie żałuję, że serial został anulowany i nie dano szansy na drugą serię. Tempo akcji było monotonne, ale za to atmosfera była elektryzująca. Mimo że mało co działo się przez cały odcinek siedziałem jak zauroczony zastanawiając się co będzie dalej i chłonąłem atmosferę tego serialu. Aktorzy odwalili kawał znakomitej roboty i tylko żałuję, że tak rzadko widuje ich w innych produkcjach. Cliffhanger na końcu sezonu był obiecujący i niestety nigdy nie uzyskamy odpowiedzi. Liczę, że Homeland będzie godnym następcą, a wszystko wskazuje na to że tak.

Reklamy